Głogówek Online
 
29 | 03 | 2017
Losy rodziny Romanowskich z nutą w tle… Drukuj
Historia - Wspomnienia
Autor: Małgorzata Wójcicka-Rosińska   
Czwartek, 17 Styczeń 2013 22:25

Rodzina Romanowskich z Kresów Wschodnich posiada herb Szaława. Stanisław Romanowski z Rożyszcz w powiecie łuckim, w województwie wołyńskim był jedynakiem. Był bardzo pobożny, kochał muzykę, grał na basie. Ożenił się z Kornelią, z którą doczekał się 7 synów i 1 córki. Wszystkie dzieci państwa Romanowskich urodziły się w Rożyszczach. Synowie wykazywali duże uzdolnienia muzyczne. Ojciec zadbał o edukację muzyczną swoich 7 synów. Wynajął nauczyciela muzyki po konserwatorium – p. Stanisława Florczaka, który uczył ich gry na instrumentach. I tak: Władek grał na basie, Antek - na akordeonie i pianinie, Kazik - na trąbce, Janek – na puzonie i barytonie, Józef – na trąbce i waltorni, Adam - na trąbce, Bolek - na basie i perkusji. Już w Rożyszczach założyli orkiestrę. Bracia grali w kościele i na różnych uroczystościach. Tak jak rodzice bracia byli bardzo pobożni, kochali muzykę, byli bardzo weseli. Kochali się wzajemnie, pielęgnowali więzy rodzinne. Zawsze trzymali się razem.

Józef przed wojną pracował m.in. w Hajnówce, w tartaku. Grał tam oczywiście w orkiestrze. Tam też poznał swoją przyszłą żonę - Eugenię z domu Skrzeczkowską. Podczas wojny Józef trafił do niewoli niemieckiej, w której był od czerwca 1942 r. do maja 1945 r. Przebywał na robotach przymusowych wywieziony z Rożyszcz do lagru w Rembertowie koło Warszawy, a następnie do lagru we Frankfurcie nad Odrą. Później skierowano Józefa do fabryki celulozy w Kostrzyniu. Ciężki czas niewoli przetrwał dzięki głębokiej wierze. W najtrudniejszych chwilach miał nadzieję, że wróci do żony i dzieci… i tak się stało. Odnalazł już w Racławicach, gdzie przyjechała po wojnie z dziećmi.  

Józef z małżonką, zdj. M. Wójcicka-RosińskaOrkiestra w Hajnówce, zdj. M. Wójcicka-RosińskaW Różyszczach, zdj. M. Wójcicka-Rosińska

Zawierucha wojenna rozproszyła braci Romanowskich. Po wojnie, w 1945 r. 4 bracia trafili do Racławic Śląskich, 3 braci osiedliło się na Mazurach. Bracia bardzo chcieli grać, więc już w 45 r. założyli orkiestrę dętą. Zachęcali młodszych kolegów do gry, aby zapewnić racławickiej orkiestrze ciągły napływ muzyków. Poza braćmi Romanowskimi w pierwszym składzie orkiestry byli: Jerzy Fuks, Piotr Fąfara, Stefan Rawski, Eugeniusz Ostrowski i Jan Jakubów.

W latach 60-tych do orkiestry dołączyli kolejni muzycy: Władysław Szejna, Tadeusz i Lesław Szymańscy, Stanisław Berezowski, Eugeniusz Zamojski, Józef Wojsznarowicz, Michał Wysoczański i Władysław Piasecki. Orkiestra grała na uroczystościach kościelnych i państwowych. Przed majówkami Józef Romanowski i Jerzy Fuks grali pieśni maryjne z wieży kościelnej. Józef rozpisywał nuty na wszystkie instrumenty, co jest bardzo trudne. W tamtych czasach wszystko trzeba było przepisywać ręcznie, co było bardzo żmudną, wręcz syzyfową pracą.

Poza orkiestrą bracia mieli także swój zespół muzyczny. Grali na weselach, zabawach, festynach. Ich zespół występował w Racławicach i okolicznych miejscowościach.

Bracia Romanowscy mieli także inne zainteresowania, poza muzycznymi. Ciekawostką jest, że Adam Romanowski wykazywał też zacięcie cyrkowe. Pracował nawet w cyrku, gdzie zajmował się grą w orkiestrze i akrobatyką. Komponował też muzykę, nie używał jednak swojego nazwiska. Ożenił się i wyjechał do Poznania. Tam też oczywiście grał w orkiestrze. Romanowscy bez muzyki nie potrafili żyć...

Pozostali bracia – Władysław, Antoni i Kazimierz, którzy osiedlili się na Mazurach też grali w orkiestrze dętej. Kiedy jednak w Racławicach odbywały się ważne uroczystości z udziałem orkiestry, bracia osiedleni na Mazurach przybywali na Śląsk, aby zagrać z pozostałymi w racławickiej orkiestrze. Więzi rodzinne były u Romanowskich bardzo silne.

Bracia: Adam, Józef i Bolek tworzyli także orkiestrę we Frotexie, gdzie pracowali. W latach 1949 – 53 zakład ten nazywał się PZPB Prudnik. W 1951 r. orkiestra Frotexu S.P. (wtedy PZPB Prudnik) grała podczas bierzmowania. Mimo zakazu władz bracia Romanowscy chcieli należycie uhonorować przyjazd biskupa. Mieli później z tego powodu nieprzyjemności, Adam był przesłuchiwany przez SB w tej sprawie.

Najmłodszy brat Bolesław Romanowski był założycielem Ochotniczej Straży Pożarnej w Racławicach Śląskich w latach 50-tych. Przez długie lata był Naczelnikiem OSP Racławice. Na jego domu była umieszczona nawet syrena alarmowa.

Jan Romanowski pracował na PKP Prudnik, jako dyspozytor towarowy.

Józef grał nawet w Operetce Gliwickiej, gdzie proszono go o zastępstwa muzyków zatrudnionych na stałe. Wtedy pracował w ZNTK Gliwice, stąd kontakt ze środowiskiem gliwickim. Józef, jak i pozostali bracia, był bardzo rodzinny. Z   żoną doczekali się 3 córek, jedną z nich jest p. Janina Romanowska. Pani Janina od 20 lat śpiewa w chórze parafialnym. Bardzo kocha muzykę i żałuje, że nie gra na żadnym instrumencie. Do tej pory nie potrafi obojętnie słuchać orkiestry dętej, zaraz powracają wspomnienia. Wspomina rodziców i braci ojca. To dzięki jej wspomnieniom powstał ten artykuł. Józef zmarł w 1977 r. Miał wtedy 68 lat. Na jego pogrzebie grały dwie orkiestry- z Frotexu- Prudnik i ZNTK – Gliwice. Jego żona zmarła w wieku 94 lat. Opiekowała się nimi córka Janina.

Ostatni z braci zmarł najmłodszy z nich – Bolesław. Odszedł w 1984 r. Instrumenty i komplet nut rodziny zmarłych muzyków przekazały orkiestrze. Pamięć o niezwykłych braciach będzie trwać dokąd grac będzie racławicka orkiestra….

Artykuł ukazał się w listopadowym (2012) wydaniu Życia Głogówka.

Zmieniony: Piątek, 18 Styczeń 2013 07:43