Głogówek Online
 
22 | 10 | 2017
Przyjaźnie Wilhelma Szewczyka z Głogówkiem Drukuj
Historia - Sylwetki
Autor: Albert Szyndzielorz   
Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 15:23
Wilhelm Szewczyk
Chciałbym uzupełnić głosy dyskutantów i referentów o osobistą re­fleksję, która przypomina więzy Wilhelma Szewczyka z Głogówkiem.

Z Wilhelmem spotkałem się po raz pierwszy w połowie lat siedem­dziesiątych na głogóweckim zamku. Byłem wtedy kierownikiem Mu­zeum Jana Cybisa. Autor, którego dotychczas znałem jedynie z wielu pu­blikacji prasowych, przyjechał do Głogówka w towarzystwie posła Ziemi Opolskiej Ryszarda Hajduka. Ta krótka i niespodziewana wizyta - pano­wie spieszyli się na mecz pucharu europejskiego rozgrywanego przez jedną ze śląskich drużyn - sprawiła, iż nawiązany kontakt przerodził się w zażyłą i serdeczną przyjaźń. Połączyły nas śląskoznawcze pasje i bada­nia; w sprawach śląskich był dla mnie Wilhelm Szewczyk prawdziwym ciceronem i ogromnym autorytetem.

Zainteresowania śląskiego pisarza Głogówkiem datują się już od wcze­snych lat powojennych. W jednym z artykułów zamieszczonych na ła­mach „Dziennika Zachodniego" wspomina swoje pierwsze spotkanie z moim miastem. Przejeżdżając po 1945 roku do Głuchołaz „wehikułem z demobilu zwanym dumnie autobusem" zatrzymał się na krótko w Gło­gówku, zafascynowany „resztkami pięknej barokowej i rokokowej archi­tektury". Zapewne zwrócił wtedy jego uwagę zamek Oppersdorffów, w którym podczas „potopu" szwedzkiego w 1655 r. schronił się Jan Kazi­mierz z dworem, a w 1806 r. gościł w nim Ludwig van Beethoven. Nie wiedział jeszcze, że na obrzeżu miasta, na Winiarach, mieszka chłop-eru­dyta Rafał Urban, który wkrótce miał zadziwić wszystkich swoimi gawę­dami literackimi i twórczością -jak pisał Wilhelm - stanowiącą „jeden z najbardziej osobliwych klejnotów odzyskanej mowy polskiej i nieska­żonej wiedzą, słowiańskiej wyobraźni". W. Szewczyk otworzył przed Ra­fałem Urbanem możliwość publikowania utworów literackich na łamach „Odry", „Przemian" i „Poglądów", co utrwaliło sławę literacką głogó­weckiego twórcy. W domowej bibliotece R. Urbana dostrzegłem dedyka­cje pisarzy, naukowców, ludzi kultury i sztuki, np. J. Tuwima, J. Iwaszkiewicza, Z. Nałkowskiej, W. Żukrowskiego, K. Gołby, Z. Hierowskiego, K. Popiołka, G. Morcinka, J. Wantuły i oczywiście W. Szewczyka, któ­ry uważał, iż dzięki niezwykłej osobowości R. Urbana zaczęto odkry­wać urodziwy Głogówek, ten „podarunek dziejów nie na miarę prowin­cjonalną".

Również Rafał Urban odwiedza Katowice, zarówno dom rodziny Szew­czyków, o czym świadczy jego wpis do „księgi gości" w 1950 r. jak i re­dakcje „Przemian" i „Poglądów".

Rafał Urban był wiecznym wędrowcem - wspomina W. Szewczyk. -„Był wśród nas, kostur swój wędrowny opierając o ścianę, z torby po­dróżnej wyciągając skromne wiktuały, aby od nikogo nie być zależnym, był tutaj i swoim donośnym, nie znającym pardonu głosem obwieszczał nam swoje nowe pomysły twórcze (...).Wędrował więc po kraju. Wielu wybitnych naukowców i pisarzy przyjmowało go z przyjemnością w swo­ich mieszkaniach, ceniąc go za poglądy odznaczające się jakoby podwój­ną mądrością, archeotypową i nader współczesną".

Śmierć Urbana w 1972 r. nie przerwała przyjaźni Wilhelma z Głogów­kiem. To właśnie on w imieniu pisarzy polskich w mroźne styczniowe popołudnie żegna na głogóweckim cmentarzu swojego przyjaciela po piórze. W pięć lat później przemawia w imieniu Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich na otwarciu Izby Pamięci Rafała Urbana w Bramie Zamkowej w Głogówku. Charakteryzując twórczość i działal­ność pisarza, stwierdza, iż zasługują one na szeroką popularyzację także poprzez inicjatywy wydawnicze. Życzenie to spełniło się w dziesięć lat po śmierci Rafała Urbana. Wówczas Instytut Śląski w Opolu wydał I tom jego „Pism" (tom II ukazał się w 1990 r.) poprzedzony obszernym wstę­pem Wilhelma Szewczyka. W czasie promocji książki podjęto decyzję o organizowaniu tzw. „Urbanowych spotkań", imprezy litrackiej groma­dzącej pisarzy z całego regionu śląskiego i z terenów Czech. Stałymi uczestnikami i duszą tych spotkań byli Wilhelm Szewczyk i Bolesław Lu­bosz.

W ramach cyklicznych spotkań W. Szewczyka w II programie Telewi­zji Polskiej pt. „Z dymkiem cygara", autor kilkakrotnie przypomniał dzie­je miasta Głogówka i jego wybitne osobistości. W opublikowanych po­tem drukiem gawędach telewizyjnych napisał: „Takich miast jak Głogó­wek nie ma w Polsce wiele". Swoje wrażenia z pobytów w naszym mie­ście utrwalał również w felietonach i esejach pomieszczanych na łamach „Dziennika Zachodniego" w rubryce „Z mojego raptularza".

Przyjaźń Wilhelma z Głogówkiem zaznaczała się jego udziałem w se­sjach popularno-naukowych organizowanych w naszym mieście w latach

1976 -1984 m. in. z okazji 750-lecia miasta Głogówka, otwarcia w zam­ku sali im. L. van Beethovena, czy IV Śląskiego Sympozjum Krajoznaw­czego. Katowicki twórca niestrudzenie przybliżał nam postać i dzieło Rafała Urbana.

W mojej pamięci pozostało ostatnie spotkanie z przyjacielem W. Szew­czykiem. Organizując cykl wystaw w Muzeum Jana Cybisa, poświęco­nych pisarzom śląskim, wybrałem się w dniu 15 maja 1991 r. do Katowic, do domu W. Szewczyka. w nadziei, iż wesprze mnie materiałami o życiu i twórczości swojego przyjaciela Jana E. Osmańczyka. Wtedy wręczył mi z dedykacją swoją najnowszą książkę pt. „Z dymkiem cygara". Po trzech tygodniach, 8 czerwca dziennik telewizyjny podał smutną wiadomość o śmierci Wilhelma. Do cyklu organizowanych przeze mnie wystaw życie niespodziewanie dopisało postać kolejnego śląskiego pisarza. 30 marca 1992 r. otwarłem pierwszą w Polsce wystawę poświęconą pamięci moje­go przyjaciela zatytułowaną „Śląskowi - serce i pióro". Stało się to moż­liwe dzięki życzliwej pomocy córki pisarza, pani Grażyny Szewczyk (eksponaty) i księdza Rudolfa Barona z Bad Segeberg (transport). Wspo­mnieniami o bardzo pracowitym żywocie W. Szewczyka, autorze ponad 60 książek i 7000 artykułów podzielił się wtedy Bolesław Lubosz, który powiedział m.in: „Najsilniejsze kontakty nawiązane zostały z Głogów­kiem. Tutaj był nader częstym gościem. Być może to Rafał Urban prze­konał go do tego pięknego barokowego grodu, do jego barwnej, jakże cie­kawej historii (...). Był pełen werwy, snuł rozległe plany twórcze, dosko­nale czuł się w gronie kolegów po piórze, lecz najlepiej w miejscowym muzeum, gdzie witano go zawsze z niezwykłą serdecznością".

W wydanym przez Muzeum okolicznościowym informatorze B. Lubosz opisuje atmosferę wystawy: „Dzisiaj spotykamy się z pamiątkami po Wilhelmie Szewczyku. Organizatorzy tej unikalnej ekspozycji próbują nam przybliżyć w dużym skrócie atmosferę jego warsztatu pracy i domo­wego zacisza. Stąd okrągły stolik, przy którym siadywał czytając gazety i książki oraz paląc ulubione cygara. Od tego właśnie stolika służby sani­tarne zabrały go do szpitala, a dalej - maszyna do pisania, która mu naj­dłużej służyła, stół do pracy z biblioteki, zegary (jeden wskazuje godzinę, kiedy przestało bić serce pisarza), obrazy, m.in. młodzieńczy portret żony Stefanii oraz dzieci Grażyny i Mirosława, wszystkie pędzla V lastimila Hofmana, bibeloty... no i przede wszystkim książki oraz rękopisy i maszynopisy".

W części artystycznej wystąpił kwartet smyczkowy szkoły muzycznej nr. 1 z Kędzierzyna — Koźla oraz aktorka Maria Wilhelm z Teatru im. S. Wyspiańskiego z Katowic, która odczytała fragmenty tekstów W. Szewczyka o Głogówku. Organizator wystawy zaskoczony był obec­nością dużego grona przyjaciół pisarza, którzy przyjechali z całego Ślą­ska. Odczytano listy kondolencyjne, także zaprzyjaźnionych z W. Szew­czykiem polityków niemieckich. Wymowny był krótki wpis w księdze pamiątkowej ministra Jana Mitręgi: „Przeżywać Wilhelma Szewczyka w Głogówku - tego się nie spodziewałem. Dziękuję". Wystawa cieszyła się dużą popularnością. Była wyrazem naszej wdzięczności za wieloletnią i owocną przyjaźń z Głogówkiem.

8 czerwca 1992 r., w rocznicę śmierci W. Szewczyka młodzież głogó­weckich szkół spotkała się na sali wystawowej z córką pisarza prof. Gra­żyną Szewczyk, z opolskim poetą Janem Goczołem i z księdzem Rudol­fem Baronem.

W. Szewczyk zachęcał swoich czytelników do podejmowania i pielę­gnowania kontaktów z Głogówkiem. W artykule pt. „Odnawianie przy­jaźni z Głogówkiem" („Dziennik Zachodni", nr. 35, 1983) pisał: „(.,.) by wszystko to pooglądać najlepiej z Albertem Szyndzielorzem, kierowni­kiem muzeum i galerii Jana Cybisa, który popychając swój zwykły rower niczym najlepszy i kompetentny guide zaprowadzi nas w krainę wielkiej sztuki".

Te ciepłe słowa Przyjaciela Wilhelma są dla mnie nobilitacją, moty­wując mnie do kontynuowania pracy i działań służących przypominaniu i popularyzowaniu twórczości imienia tego wybitnego Ślązaka w naszym środowisku.

 

Wilhelm Szewczyk – pisarz, publicysta niemcoznawca. Materiały posesyjne pod red. Prof. Zw. Dr hab. Józefa Śliwioka.

Wszechnica Górnośląskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk im W. Roździeńskiego w Katowicach, Katowice, 2002

Zmieniony: Sobota, 29 Listopad 2008 21:59