Głogówek Online
 
23 | 03 | 2017
Paul Schmidt Drukuj
Historia - Sylwetki
Autor: Albert Szyndzielorz   
Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 15:18

Paul Schmidt - Pedagog, animator powojennego życia muzycznego Głogówka.

Urodził się 8 września 1897 roku w Gry­zowie (Greisau) w pow. nyskim, w licz­nej dziewięcioosobowej religijnej rodzi­nie Jego ojciec. Laurentius. by] rolnikiem. Roz­wijał on zamiłowania muzyczne dzieci, które w domu uczyły się gry na pianinie, a w sąsied­nich Piorunkowicach (pow. Prudnik) u organi­sty pobierały lekcje gry na skrzypcach. Wszy­scy synowie Schmidta, a było ich pięciu, z bardzo dobrymi wynikami w nauce ukończy­li seminarium nauczycielskie w Białej z umiejęt­nością gry na organach i skrzypcach.

Zdolny, miody absolwent został zatrudnio­ny w domu ziemianina w Śmiczu, u którego po­zna! dobre malarstwo i poezję oraz doskonalił język francuski. Następ­nie przez 10 lat praco­wał w Walcach jako na­uczyciel i organista. Kiedy w 1927 roku zawarł związek małżeński z Anną Kopacz z Głogów­ka podjął pracę w żeńskiej szkole nr 2 w Nysie, rozpoczynając równocześnie studia w zakresie pedagogiki i psychologii. W 1937 roku ukoń­czył konserwatorium we Wrocławiu ze specjal­nością nauki harmonii. Zdobył kwalifikacje na­uczyciela szkół specjalnych oraz uprawnienia do pełnienia kierowniczych stanowisk w szko­łach. Opracował dla szkół podstawowych róż­ne metodyczne programy nauczania, za które był wyróżniany przez władze państwowe. W szkołach, w których uczył, zakładał i pro­wadził chóry, zespoły instrumentalne i teatral­ne. Z wielkim zaangażowaniem grywał bezinte­resownie na organach w kościołach.

W okresie pobytu w Nysie w domu Schmid­ta organizowane byty cotygodniowe, przyja­cielskie, czwartkowe spotkania muzyków ama­torów.

W czasie drugiej wojny światowej Schmidt zatrudniony był jako nauczyciel muzyki w Ba­borowie i Olzie. W 1944 r. mimo, że był osobą apolityczną, nie należącą do NSDAP, został na trzy dni osadzony w areszcie w Raciborzu. Po tym fakcie został pozbawiony możliwości gry na organach w kościołach Przejście frontu w 1945 roku rodzina przeżyła w zbombardo­wanej Nysie, Po wojnie nie znajduje tu pracy, mieszkanie zostało zniszczone, a brak znajo­mości języka polskiego nie ułatwia życia. Paul Schmidt z rodziną postanawia przenieść się do rodzinnego domu żony w Głogówku. Tu za­mierzał założyć koło mniejszości niemieckiej. Władze "uszanowały" jego przynależność na­rodową każąc nosić na rękawie białą opaskę z czarną litera „N" Tylko pomoc krewnych po­zwoliła przeżyć bardzo trudny okres (głód, chłód, ciasnota, tyfus). Przez kilka miesięcy Paul Schmidt ukrywa się, gdyż złapanym przez pa­trole żołnierzy radzieckich mężczyznom grozi­ła zsyłka na Syberię.

Pierwsze powojenne dni tak wspomina naj­starsza córka Paula Schmidta (absolwentka gło­góweckiego LO [1951r.] i biologii na krakowskiej WSP), mieszkająca obecnie we Wrocławiu Anna Jarząb: Było to 8 września 45 roku. Dzień był przepiękny, słoneczny, dzień "Narodzenia NMP". dzień 48. urodzin ojca. Byłam już 12-letnią dziewczynką. Wziął mnie za ręką i powie­dział: "chodź pójdziesz ze mną do kościoła". No i poszliśmy. Najpierw ulicą Podgórna, gdzie mieszkaliśmy, potem przez cmentarz, biegiem przebyliśmy ul. Piastowską do parku, następnie i wspinaliśmy się do góry i przez dziurę w starym murze miejskim dotarliśmy na dziedziniec ko­ścioła, a stamtąd na chór. Była to prawdziwa konspiracja. Niestety moja mała waga ciała nie pozwoliła na uruchomienie mechanicznie orga­nowej dmuchawy czyli tzw. Blasebalg. Na szczę­ście znalazła się pomocna siła i po półrocznej ciszy, po raz pierwszy po wojnie, organy za­brzmiały pełnym „forte ". Fugę Bacha, preludia oraz ,, Te Deitm " miało okazję wysłuchać kilka modlących się staruszek.

Kiedy Głogówek leżał jeszcze w gruzach Schmidt zorganizował chór kościelny i orkiestrę kameralną. Znaną indywidualnością ówczesne­go chóru parafialnego była 14-letnia Helga Kor­gel, która swój talent śpiewaczy rozwinęła, po wyjedzie do Niemiec. Przebywający wtedy jesz­cze w mieście Rosjanie odwiedzający kościół w czasie nabożeństw z zainteresowaniem słu­chali muzyki i śpiewu kościelnego, a kiedy na­stępowała jakaś cisza (np. w czasie Przeisto­czenia) z rozczarowaniem pytali: „kancierta nie budiet?"

W czasach Schmidta Rezurekcja i procesja Bożego Ciała miały bogatą oprawę muzyczną. Przy czterech ołtarzach rozbrzmiewały utwo­ry Schnabla w wykonaniu chóru i orkiestry ka­meralnej. Do ołtarzy, na wózkach, przywożo­no fisharmonię, grała również kapela dęta Paula Liszki.

Schmidt sam opracowywał różne utwory na cztery głosy i orkiestrę, a teksty niemieckie tłu­maczył na język polski ks. wikary Czerwonka. Dla chóru często organizowano wycieczki (Góra św. Anny, Bardo, Pokrzywna), spotka­nia karnawałowe czy obiady u gospodarzy na Oraczach i Winiarach.

Schmidt prowadził również świecki „Chór ECHO", który założy! prezes Miejskiej Spół­dzielni Jan Dzierżą. O ambitnym repertuarze tego chóru świadczy jego udział w otwarciu Radia Katowice, w czasie którego wykonywali m. in. „Gaudę Mater Polonia". Chór ten obsługiwał wszystkie miejskie akademie, występował rów­nież w wielu okolicznych miejscowościach,

Schmidt lubi! pracę z młodzieżą, jako wszech­stronny muzyk uczył ją gry m.in. na gitarze, skrzypcach, akordeonie, a sam grywał jeszcze na flecie, wiolonczeli i trąbce. Wiele razy przygotowywał w LO czterogłosowy chór, a istnie­jącemu a i zespołowi tanecznemu akompanio­wał na występach Ze swoimi uczniami założył także młodzieżową orkiestrę salonową, z którą wielokrotnie występował przy różnych oka­zjach w Domu Kultury.

Jako pedagog wykształcił wielu muzyków z Głogówka i okolicy, m. in. organistów. Jest nim np. K. Czaja grający od 52 lat w kościele we Wierzchu

Społeczne zaangażowanie, liczne darmowe korepetycje nie poprawiły sytuacji materialnej rodziny artysty - idealisty. Jednak niedostatki nie zakłóciły ciepłej ro­dzinnej atmosfery, na którą wpływało cało­roczne domowe muzy­kowanie.

Niechętnie rodzina wraca wspomnieniami do powojennej rzeczywistości związanej z dys­kryminacją narodową. W 1948 r. w czasie akcji wysiedleńczej zabrano Schmidta do obozu przej­ściowego w Głubczycach. Udało mu się jednak z niego wrócić do domu. Po jego powrocie cała rodzina była dyskryminowana przez ówczesne władze polityczne. Zmuszano ich do zmiany nazwiska na polskie Szmiczek, Szmidliński, Ko­pacz. Dzieci wzywane były na posterunek mi­licji, na którym „egzaminowano" i sprawdzano postępy w nauce języka polskiego. Jesienią 1952 r. został Schmidt aresztowany za rzeko­mo antypolską propagandę. Dzięki wstawien­nictwu córki udało się ojca obronić od poważ­nych konsekwencji. Konsekwencje polityczne i materialne uwięzienia ojca poniosła cała rodzi­na. Schmidt podjął pracę organisty w Białej, córce na pewien czas odebrano stypendium, a brata Bernharda nie przyjęto do ogólniaka. Dopiero po rocznej przerwie został przyjęty do Białej, a stąd po roku przeniesiony do Głogówka, w którym grono pedagogiczne było przychyl­ne rodzinie. Mimo tych wszystkich szykan, któ­rych doświadczyła rodzina Schmidtów, ich naj­starsza córka Anna skończyła studia, wyszła za mąż za rodowitego Polaka Jerzego Jarząba i pozostała w Polsce wraz z całą swoją rodziną. Jej decyzja została wkrótce okupiona bolesnym rozdarciem z pozostałą rodziną, albowiem jej ojciec, matka, siostra i bracia w 1958 r. po dłu­gich staraniach wyjechali do Essen. Na długie lata ich rodzina została rozdzielona „żelazną kurtyną". Paul Schmidt nigdy już nie wrócił do swojej aktywności zawodowej i społecznej. Uniemożliwiła mu to kilkuletnia depresja i znaczny ubytek słuchu spowodowany praw­dopodobnie przeżyciami więziennymi. Nigdy jednak nie stracił kontaktu z muzyką, którą tak żarliwie przekazywał naszym mieszkańcom. To czynił do końca swego życia. Zmarł I września 1967 roku.

Wspomnień córki Anny w 105 rocznicę
urodzin i 35 rocznicę śmierci ojca wysłuchał
i spisał we Wrocławiu Albert Szyndzielorz.

 Artykuł ukazał się w Życiu Głogówka (listopad 2002). Publikacja w Głogówek Online za zgodą autora.

Zmieniony: Sobota, 29 Listopad 2008 21:59