Głogówek Online
 
21 | 09 | 2017
Pückler von Muskau znany i nieznany Drukuj
Historia - Sylwetki
Autor: Barbara Grzegorczyk   
Wtorek, 30 Grudzień 2008 21:43
Głogówecki park – 17 hektarowa powierzchnia zielona o ciekawie ukształtowanym terenie, który oferuje wypoczywającym zróżnicowane doznania. Wielbiciele romantycznych, starych budowli mogą napawać się przylegającym doń zamkiem i zabytkowymi murami miejskimi. Amatorzy botaniki znajdą tu egzotyczne gatunki drzew w rodzaju daglezji, platanów i cyprysów. Miłośnicy spacerów preferować będą wąskie dróżki, szczególnie urokliwe w dolnej części kompleksu, bo biegnące wzdłuż stawu z malowniczo zalesionymi dwiema wyspami.

Czy zawsze tak wyglądał nasz park? Co wiemy o jego początkach, komu zawdzięczamy obecny jego kształt? Pierwszą o nim wzmiankę spotykamy w łacińskim opracowaniu Heneliusa, który w 1704 roku pisał: „Ogród naprzeciw zamku, różnymi owocami i kwiatami ozdobiony”. Domyślamy się, iż chodzi o stosunkowo niewielką powierzchnię ogrodową, przylegającą wprost do zamku, która stanowiła naturalną oprawę estetyczną i praktyczną okazałej już wówczas rezydencji.

Rozbudowa parku nastąpiła, jak czytamy w licznych przekazach, za czasów IX ordynata, Edwarda Jerzego Marii Oppersdorfa, który korzystał z fachowych porad wielkiego miłośnika sztuki parkowej księcia Hermanna Pűcklera. Dziś nazwisko czytelne jest tylko dla ogrodników i gastronomów. Pierwsi znają go jako jednego z pięciu wielkich niemieckich planistów, drudzy kojarzą go słusznie z popularnymi również na Śląsku przetworami ogórkowymi. Mało kto pamięta dziś, że Hermann Pűckler to jedna z barwniejszych postaci niemieckiej arystokracji przełomu XVIII i XIX stulecia, która kształtowała również w pewnym sensie gust literacki epoki. Jego biografia jest niezwykle interesująca, zatem ona rozpocznie prezentację późniejszych ogrodniczych dokonań.

Hermann Pűckler urodził się 30 października 1785 roku w posiadłości Muskau (Mużaków) leżącej w dolinie Nysy Łużyckiej. Matką jego była młodziutka hrabina von Callenberg, ojcem Erdman II graf Pűckler, człowiek konkretny, rzeczowy doskonale zarządzający swymi dobrami. Młoda 15 – letnia matka, sama niemalże dziecko, nie radzi sobie z trudami wychowawczymi syna, toteż zostaje on oddany w ręce zaufanej służby. Skłonności do ekscentryzmu i samowoli chłopca pojawiają się bardzo wcześnie, bowiem już w wieku 5 – ciu lat guwerner zmuszony jest osadzić go ze względów dyscyplinarnych w wieży. Hermann radzi sobie bez trudu z surowością swego wychowawcy. Pozoruje samobójstwo poprzez zrzucenie do fosy słomianej kukły odzianej w jego strój. Przerażeni rodzice oddają go do specjalnego zakładu wychowawczego przeznaczonego dla trudnych dzieci arystokratycznych rodzin. Tu pozostaje aż trzy lata i tu też, co pozornie paradoksalne, zaszczepiona mu zostaje miłość do ogrodów. Jedną z metod resocjalizacyjnych tego ośrodka było bowiem przydzielanie wychowankom samodzielnych działek, na których mogli oddać się botanicznym eksperymentom. Gdy po latach powrócił do rodzinnego Muskau  rodzice jego byli już rozwiedzeni. Matka bez większego żalu wstąpiła w nowy związek małżeński, ojciec zgorzkniały i rozczarowany utonął w zawiłościach ksiąg rachunkowych. Piętnastoletniego Hermanna, chłopca niezwykle wrażliwego i inteligentnego pozostawiono samemu sobie. W wieki 16 – tu lat rozpoczyna studia prawnicze w Lipsku, te jednak nie są czasem gruntownej nauki, a okazją do lekkomyślnego trwonienia ojcowskiego kapitału. Wkrótce też Hermann porzuci uniwersytet, by na krótko zakosztować kariery wojskowej. Koła elitarne Drezna poznają go jako nieustraszonego jeźdźca, doskonałego szermierza i strzelca. Uczestnictwo w kilku głośnych pojedynkach i horrendalne długi zmuszają go do wyjazdu z Drezna. W następnych latach przebywa w Wiedniu, a kiedy tu niepokoją go listy ojca grożące wydziedziczeniem, młody hrabia rozpoczyna osobliwe wojaże odbywane in cognito jako „Sekretarz Hermann”. Materiał obserwacyjny zdobyty podczas tych niecodziennych wędrówek powierzy swemu pamiętnikowi, który opublikuje po niespełna 20 – tu latach. W roku 1820 udaje się wreszcie ściągnąć staremu hrabiemu marnotrawnego syna do Muskau. Dochodzi do ich nieco wymuszonego pojednania, lecz już w styczniu najbliższego roku Erdman Pűckler umiera pozostawiając synowi potężny majątek. Jest nim wspomniana już posiadłość Muskau z 45 – cioma przylegającymi wioskami oraz nieco mniejszy majątek Branitz, leżący w pobliżu Cottbus, który stanie się po latach ostatnią rezydencją hrabiego. Odziedziczone w wieku 26 – ciu lat włości znajdują się w kwitnącym stanie ekonomicznym. Nowy właściciel poprowadzi je w sposób diametralnie różny od ojca. Będzie mógł teraz dać upust swym dawno rozbudzonym fantazjom ogrodniczym. Nie bez znaczenia jest tu krótka wizyta w Weimarze i autorytatywna opinia wielkiego Goethego, który dostrzegał inspiracyjny wpływ natury na kształtowanie ducha człowieka. Hrabia odwiedza też nader często Berlin. Jest tu w kręgach pruskiej arystokracji wielce pożądanym gościem. Berlińczycy odnotowują ekscentryka z Muskau, który odbywa prowokacyjne przejażdżki po słynnych bulwarach spacerowych miasta. On też będzie bohaterem głośnego lotu balonem w październiku 1816 roku, który potem opisze w utworze „ Tutti frutti”. Styl życia młodego hrabiego wzbudza powszechne zainteresowanie. Do opinii publicznej docierają wiadomości o ekscentrycznych zabawach, które swą makabrycznością przypominają opowieści T. A. Hoffmana. Oto zdarza się hrabiemu otwierać trumny swych przodków, by obserwować ich prochy i oddawać się wielogodzinnym egzystencjalno – filozoficznym rozmyślaniom. Za dnia uwagę jego zaprzątuje nader realny problem konieczności znalezienia pani dla Muskau. Przekonanie o wyjątkowości swej pozycji społecznej nakazywało poszukiwać panny posażnej. Nie bez znaczenia  były również wysokie oczekiwania natury estetyczno – duchowej, jako, że przyszła wybranka musiała być obdarzona ujmującą powierzchownością i romantyczną duszą. Pűckler kładł więc na jednej szali własne czarujące wartości duchowe i oczekiwał równej sobie partnerki. Postronni obserwatorzy ówczesnych zmagań hrabiego twierdzili, iż pełne usatysfakcjonowanie konkurenta  jest niemożliwe. Najbliższa przyszłość miała temu zaprzeczyć, bo oto w kręgach dyplomatycznych poznał Pűckler córkę pruskiego kanclerza, rozwiedzioną hrabinę Pappenheim. Była to dojrzała już wówczas, lecz niezwykle piękna kobieta, której przeszłość bynajmniej hrabiego nie zrażała, a wręcz podniecała. Pani ta miała 19 – letnią córkę Adelajdę i dorosłą wychowanicę Helminę. Hrabia czynił awanse równocześnie matce i córkom. Otoczenie sądziło, że skłania się ku Helminie adorowanej potem bardzo długo przez Fryderyka Wilhelma III, w tej sytuacji zaręczyny hrabiego z matką stały się niemałą sensacją. Pikanterii dodawał zapewne fakt, iż Lucie była o 9 lat starsza od Hermanna. W październiku 1817 roku odbywa się huczne wesele i hrabia wprowadza swą oblubienicę do Muskau. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż nowożeniec zagwarantował sobie w tym związku nieograniczoną wolność i pełną, niekwestionowaną aprobatę swoich poczynań. Komplikacje rozpoczęły się już wkrótce po ślubie, kiedy to hrabia usiłował przekonać żonę, by sprowadziła do Muskau Helminę, by, podobnie jak to się działo w innych utytułowanych rodzinach, rozpoczęto życie we troje. Lucie odwodzi męża od tego kontrowersyjnego pomysłu, ale w następnych latach wykaże daleko idącą tolerancję w zakresie wolności erotycznej małżonka. Tym co łączy ich bezdyskusyjnie jest dobro Muskau. Rezydencja pięknieje z roku na rok. Pomieszczenia zamku urządzone są z niebywałym  przepychem, do czego bez wątpienia przyczynił się wniesiony przez Lucie posag.

Przedmiotem dumy małżonków jest park. Obejmuje on obszar 600 hektarów. Motywem przewodnim jest przepływająca przez środek terenu parkowego rzeka Nysa. Lewy jej brzeg zajmowała rezydencja, zaś na prawym brzegu zostały urządzone nizinne tereny parkowe z bażantarnią i szkółkami. Usunięto stare fortyfikacje z otoczenia zamku, utworzono nowe jeziora.  Przeprowadzono wykup i wymianę gruntów, zmeliorowano podmokły teren, posadzono około miliona drzew i krzewów. Wzniesiono rozmaite budowle ogrodowe. Prace nad udoskonalaniem parku nie zostały nigdy zakończone, ponieważ hrabia ulegał wciąż nowym inspiracjom. Permanentny brak zmysłu ekonomicznego obojga małżonków doprowadził ich wkrótce do stanu ruiny finansowej. Widma krachu nie usunęło nawet podniesienie rangi stanowej Pűcklera, któremu władze pruskie nadają tytuł książęcy. Wraz z nim pojawiają się nowe zobowiązania materialne, które przy dalszych, nieskrępowanych nakładach dotyczących upiększania parku sprawiają, iż sytuacja  książęcych utracjuszy jest naprawdę tragiczna. W 1823 roku zdesperowana Lucie Pűckler znajduje dyplomatyczne wyjście z impasu, proponuje bowiem swemu małżonkowi rozwód pro forma umożliwiający mu poszukiwanie posażnej panny, której wiano umożliwiałoby uzdrowienie wspólnego majątku. Plan ten jest równie ekscentryczny i dziwaczny jak i dotychczasowy związek małżonków. Po wielu wahaniach i wątpliwościach dochodzi przy obopólnej zgodzie do formalnego rozwodu. Książę Pűckler jest znów wolny. Rezultat tego paradoksalnego kroku jest jednak zaskakujący. Dopiero w momencie rozwodu małżonkowie uzmysławiają sobie, że ich związek jest niezwykle trwały i w nie zmniejszonym natężeniu uczuć trwać będzie przez lat 30, aż do śmierci Lucie. We wrześniu 1826  roku Pűckler wyrusza na „łowy”. Celem jego podróży jest Anglia – Eldorado posażnych i pięknych spadkobierczyń. Będzie teraz  dzień po dniu informował swoją eks małżonkę o osiągnięciach i niepowodzeniach owych „łowów”. Listy, które płyną na linii Muskau – Londyn są niezwykłe, urzekają bogactwem spostrzeżeń brytyjskich realiów, głębią uczuć. Żadne z nich nie uzmysławiało sobie wówczas, że ten absolutnie nietypowy rodzaj łączącego ich uczucia okaże się podstawą niezmiernie ciekawego ujęcia literackiego owego stulecia.

Na początku października dociera Pűckler do Londynu, a ponieważ sezon towarzyski jeszcze się nie rozpoczął, oddaje się namiętnie swojej pasji parkowej. Sprowadza do Anglii ogrodowego inspektora z Muskau, by razem z nim zwiedzać najbardziej okazałe kompleksy. Gdy termin sezonu towarzyskiego się zbliża Pűckler wraca do Londynu. Determinacja znalezienia posażnej panny równa jest namiętności do ogrodów, o czym świadczy chociażby liczba 1400 wizyt porannych złożonych w ciągu 8 miesięcy owych „łowów”. Angielskie domy arystokracji rodowej i finansowej odnotowują z uwagą poczynania zagranicznego ekscentryka, którego sylwetka budzi zrozumiałe zainteresowanie. Niecodziennie przecież w dostojnych i nobliwych domach pojawiali się mężczyźni odziani w oliwkowy frak, żółtą kamizelkę i zielony halsztuk przewiązany kolorową jedwabną wstążką. Niemniej udziwniona była toaleta wieczorna, w której ciemnobrązowemu surdutowi towarzyszyła karmazynowa kamizelka w złote gwiazdki. 41 – letni „łowca” posiada wciąż młodzieńczy wygląd, który zapewnia sobie między innymi kłopotliwym zabiegiem czernienia włosów. Otacza go aura tajemniczości typowa dla obcokrajowców niechętnie zdradzających szczegóły swojej salonowej batalii. Ta zresztą kończy się niepomyślnie, gdyż książę natrafia na panny bądź to nie posiadające oczekiwanego kapitału, bądź też na takie, których wielkość posagu nie rekompensuje oczekiwań estetyczno – duchowych. Niepowodzenia te przyjmuje Pűckler z lekkim sercem, obracając je nawet w żart. W 1828 roku opuszcza Londyn i rozpoczyna swoją podróż po Anglii, Walii, i Irlandii. Marszrutę tych wojaży można odtworzyć z słynnych „Listów zmarłego”, które stanowią literacką adaptację korespondencji do żony. Pűckler okazuje się bardzo bystrym obserwatorem, portretuje miasta, krajobrazy i ludzi, ich fizjonomię, osobliwości i stanową odmienność. I właśnie owe listy, a nie planowany matrymonialny podbój, okażą się wymierną spuścizną angielskich wojaży. Entuzjazmują się nimi ówcześni czytelnicy, autor otrzymuje nadspodziewanie wysokie honoraria, sam Wolfgang Goethe w posłowiu do ich pierwszego wydania wystawia twórcy pochlebną opinię. Niestety te satysfakcjonujące księcia dowody popularności i znaczne wpływy finansowe nie odsuwają wiszącej nad Muskau katastrofy. W 1832 roku pojawi się po raz pierwszy plan sprzedaży posiadłości. Lucie sprzeciwia się mu w sposób zdecydowany. To ona w sytuacji ustawicznej nieobecności księcia jest faktyczną panią na Muskau. On traktuje od lat majątek jako rodzaj bazy, z której podejmuje pasjonujące wędrówki. Problem ów ujął ciekawie stwierdzając „Będąc w oddali nie odczuwam tęsknoty za domem, w domu jednak zawsze tęsknię za dalą”. Słowa te wyjaśniają również ideę kilkuletniej podróży rozpoczętej już w 1834 roku, a więc po niespełna rocznym pobycie w Muskau. Teraz kieruje się książę w stronę Orientu. Poznaje kraj 1001 nocy, przemierza porty Północnej Afryki, podejmuje ryzykowne wycieczki w głąb kraju. Pod opieką niewielkiej eskorty zapuszcza się do osad wrogich beduinów. Swoje 50 – te urodziny spędza na Malcie, po czym statkiem przemieszcza się do Grecji, by tu poznać kolebkę europejskiej kultury. Ciągnie się za nim sława arystokraty, ekscentryka i pisarza, toteż miejscowi notable okazują mu iście królewską gościnność, z której Pűckler bynajmniej nie rezygnuje. Na początku 1839 roku ląduje w Azji Mniejszej, a konkretnie w Smyrnie, którą określa mianem najpiękniejszego zakątka świata. Poprzez Konstantynopol dociera do Budapesztu i tu formalnie kończy swą egzotyczną długą podróż. Na jego powitanie spieszy też stęskniona małżonka, która doznaje swoistego szoku. W osobliwym orszaku księcia pojawiają się bowiem nie tylko struś, krokodyl, wielbłąd, olbrzymich rozmiarów żółw ale i orientalna niewolnica Machbuba, którą książę zamierzał wraz z menażerią  przewieźć do Muskau. Nietrudno wyobrazić sobie mieszane uczucie Lucie postawionej w konieczności zaakceptowania kolejnego „wybryku” swego małżonka. Kim była Machbuba? Biografowie Pűcklera podkreślają jednogłośnie, iż była to jedyna istota, którą kochał bezgranicznie, bo też świadom był faktu, że i on był jedynie przez nią bezinteresownie kochany. Fakt ten wyjaśnia specyficzną pozycję, którą zajmie ona, mimo wciąż przecież trwającego związku z Lucie. Kupił ją Hermann w 1837 roku na targu w Sudanie. Miała wówczas 12 lat i była córką abisyńskiego księcia napadniętego przez handlarzy niewolników. Na jej oczach zginął ojciec i dwaj starsi bracia. Dziewczyna wzruszyła księcia swą niewinnością, pięknością i tragicznym losem, toteż nabył ją zgodnie z obyczajami orientalnego rynku. Machbuba była, jeśli wierzyć relacjom księcia, absolutną pięknością. Miała wspaniałą figurę, której dziecięcość mieszała się z dojrzałością, urzekającą jedwabisto czerwonobrązową skórą. Szlachetny profil twarzy dopełniały białe, perliste zęby i kruczoczarne włosy. Dziewczyna była inteligentna i nauczyła się wkrótce języka niemieckiego i francuskiego. Jej urokowi uległy damy Budapesztu i Wiednia, gdzie pomieszkiwał jeszcze książę przed swym ostatecznym powrotem do Muskau. Lucie pogodziła się wkrótce z koniecznością swoistego dzielenia się  małżonkiem, zaakceptowała uprzywilejowaną pozycję niewolnicy. Intuicja kobieca nakazywała jej przybranie wobec Machbuby postawy macierzyńskiej, co okazało się tym bardziej łatwe, iż całe zamkowe otoczenie zniewolone było urokiem dziewczyny. Życie przyniosło zresztą rychły kres tej nie do końca normalnej sytuacji, ponieważ Machbuba nie wytrzymała surowego klimatu tej części Europy i zmarła po krótkiej chorobie płuc w październiku 1840 roku. Pochowano ją w stroju mameluka nocą, w asyście miejscowej załogi kopalni ałunowej niosącej pochodnie i latarki górnicze. Sam książę bawił wówczas w Berlinie i wiadomość o śmierci dziewczyny dotarła doń zbyt późno. Podąża jednak szybko do Muskau i spędza przy jej grobie, usytuowanym w parku, długie godziny na modlitwach i medytacjach. W 1845 roku decyduje się Pűckler ostatecznie na sprzedaż Muskau. Nabywcami posiadłości okażą się hrabiowie von Nostitz i Hatzfeld. Data ta jest rodzajem przełomu w życiu arystokraty. Wkracza teraz bowiem w trzecią, ostatnią fazę swojej biografii, która dziwnym zrządzeniem losu trwa, podobnie jak pierwsza młodzieńcza również 26 lat. W tym czasie odbywa liczne, krótkie wojaże do książąt i hrabiów niemieckich, którzy szukali porady przy urządzaniu swych parków.

Pűcklerowie przenoszą się też wkrótce do drugiej rodowej posiadłości Branitz, leżącej w pobliżu Cottbus. Okolica nie jest atrakcyjna, co czyni dzieło tworzenia tym bardziej nęcącym. Książę z niemalże młodzieńczym zapałem przeistacza przede wszystkim park. Przesadza las, likwiduje stawy, by tworzyć je w nowym, odpowiadającym koncepcji miejscu, spiętrza dla celów widokowych teren. Kompleks parkowy Muskau reprezentował styl klasyczno-wyważony, Branitz zyskuje nowy, niespokojny egzotyczny kształt, w którym bez wątpienia odbijają się echa orientalnych podróży. Latem 1852 roku małżonkowie mieszkają już w nowej rezydencji. Lucie nie cieszy się nią zbyt długo, ponieważ w1854 roku umiera. Osamotniony książę oddaje się bez reszty „służbie dworskiej i parkowej”. Ten rodzaj działalności nie przekreśla bynajmniej jego męsko-erotycznych dokonań. Jako 60-letni mężczyzna nawiązuje głośny romans z żoną francuskiego dyplomaty. Miewa też inne miłostki, jednak żadnej z nich nie nadaje charakteru trwałego. Jedna z przyjaciółek księcia nie bez cienia złośliwości, stwierdza, iż liczba jego ofiar miłosnych przekracza zapewne sumę żniwa Jowisza i Don Juana. Część romansów tego okresu nie wykracza zresztą poza ramy korespondencji i ma wybitnie literacki charakter. W tej formie pozostaje Pűckler gentelmanem, który z elegancją właściwą arystokracji XVIII i XIX stulecia balansuje pomiędzy żarliwą intymnością, a chłodnym dystansem. Nieco żywiej krąży w żyłach starego arystokraty krew w roku 1866, kiedy to Prusy wkraczają w stan wojny z Austrią. Pűckler zgłasza się jako ochotnik w kwaterze głównej dowództwa. Ponownie zaproponuje swoje siły w chwili wybuchu wojny francusko-pruskiej. Król Fryderyk Wilhelm odrzuca gotowość bojową seniora, co wprawia go w stan rozżalenia mogącego znaleźć ukojenie tylko w podróży. Planowane wojaże po Włoszech nie dochodzą już do skutku, ponieważ Pűckler pada ofiarą grypy, która przyniesie kres jego życiu. Umiera lekko i bezboleśnie we śnie, w nocy z 4 – 5 lutego 1871 r. tak, jak sobie tego zawsze życzył. Otoczenie wypełniło też jego ostatnią wolę, ponieważ prochy osadzone zostały we wnętrzu piramidy, wzniesionej na środku sztucznego jeziora w parku Branitz. Dzień składania prochów był wyjątkowo chłodny, śnieżyca i wichura stanowiły osobliwy kontrast z egzotyczną budowlą kojarzącą się ze słońcem Egiptu. Czy żałobnicy uczestniczący w tej ostatniej posłudze zdawali sobie sprawę z tragizmu tego kontrastu? Pűckler twierdził kiedyś, iż lubi na jawie pofantazjować, a w świecie fantazji żyć realnie.

Nie wiemy dziś dokładnie, czy głogówecki park zreformowany według zaleceń Pűcklera von Muskau doczekał się jego osobistej wizyty. Być może miała ona miejsce w owym 1846 roku, kiedy to hrabia odbywał instruktażowe podróże po niemieckich dworach. Jeśli nawet książę nie był gościem Edwarda Jerzego Marii Oppersdorfa, wiemy, iż właśnie tu w Głogówku urzeczywistnione zostały idee planistyczne wielkiego znawcy sztuki ogrodowej. I chociażby z tego względu warto poznać tajniki biograficzne tego nietuzinkowego człowieka.

Ps. Materiał, na którym oparty jest powyższy tekst, jak również fotografię współczesnego ujęcia rezydencji w Muskau udostępnił życzliwie Gűnter Hauptstock, głogówczanin pasjonujący się historią naszego miasta, mieszkający od wielu lat w RFN.

Bibliografia:

  1. Klaus Gűnter Just - „Fűrst Hermann Pűckler – Muskau”, Schriftenreihe Kulturwerk Schlesien 1962/63
  2. Frank Maler-Solge - „Landschaftsgarten i deutchen Schlesien“, Andreas Greuter, Stuttgart 1977
  3. Jan Zieliński - „Szat Anioł. Powikłane życie Juliusza Słowackiego”, Świat Książki, Warszawa 2000
  4. Tadeusz Chrzanowski, „Głogówek Śląsk w zabytkach sztuki.”, Zakład Narodowy Ossolińskich, Wrocław 1977

Tekst został opublikowany w Roczniku Głogóweckim 2001. Publikacja w Głogówek Online za zgodą TMG

Zmieniony: Niedziela, 02 Styczeń 2011 19:11