Głogówek Online
 
25 | 05 | 2017
Ksiądz Henryk Czerwionka Drukuj
Historia - Sylwetki
Autor: Albert Szyndzielorz   
Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 01:38

KSIĄDZ HENRYK CZERWIONKA (1911-1997) - wikary Głogówka w latach 1943-1946 budowniczy kościoła w Kolonowskiem, zwierciadłem bolesnych dziejów Śląska XX wieku.

Urodził się w Chorzowie ( Königshütte) 30.11.1911 r. Ojciec był nauczycielem a matka Magdalena z domu Woitennek i pochodziła z Nowej Schodni pod Ozimkiem . W 1917 r. poległ ojciec. Na matkę z pięcioma synami spada trud nie tylko wychowania, ale także przetrwania. Głód, bieda, inflacja, niepokoje na tle nacjonalistycznym to tylko niektóre przeciwności, które pokonać musiała dzielni kobieta.

Po plebiscycie musieli opuścić polski Chorzów i przenieść się do niemieckiego Bytomia. Tu zdaje Henryk maturę w 1931 r. jak i pozostali jego bracia. Matka wiedziała, że najlepsza wyprawa na życie to głęboka wiara oraz solidne wykształcenie synów. Gdy bracia kształcili się w kierunku nauczycielskim maturzysta Heinz idzie za głosem powołania i na Uniwersytecie Wrocławskim podjął studia teologiczne a w konwikcie poprawia znajomość języka polskiego.

5 kwietnia 1936 r. przyjmuje wraz z późniejszym biskupem sufraganem Wacławem Wyciskiem święcenia kapłańskie z rąk kardynała Adolfa Bertrama. Brunatna dyktatura już wypowiedziała bezlitosną walkę chrześcijaństwu. Odczuje to nie jeden raz młody gorliwy bezkompromisowy kapłan. Jako młody wikary w latach 1936-1946 pracował w Zbrosławicach Seftenberg, Bobrku, Briesnitz (Brzeźnica kolo Barda), Jemielnicy i w Głogówku (1943-1946).

W marcu 1945 r. przeżywa w Głogówku "wyzwolenie" - broniąc Kobiety, cudem ocalał . Wspólnie z księdzem proboszczem Leonem Schallem (ur. w 1880 r. w Rogowie koło Krapkowic, zmarł w 1952 r. w Horbach -Niemcy), prowadzi duszpasterstwo w języku polskim, Schall już w okresie przedwojennym głosił w kościele klasztornym kazania w języku polskim w opinii niektórych do nich był lepiej przygotowany aniżeli do kazań niemieckich . Kiedy w pierwszych powojennych dniach 1945 r. kościół parafialny był nieczynny a w zakrystii walały się plądrowane szaty liturgiczne. Msze św. kapłani sprawowali w budynku wikarówki ( obok kościoła zamieszkałym obecnie przez siostry zakonne i służbę kościelną) . "Godna podziwu była tolerancja Rosjan w stosunku do zamieszkałej tu wtedy jeszcze ludności niemieckiej . przyjechali nawet z Szonowa po księdza Czerwionkę, by tam dla Niemców odprawił Msze św. w języku niemieckim. W gospodarstwie na przeciw plebanii (w której uratowałem księgi nietykalne ) poczęstowano nas wtedy nawet śmietaną" - wspomina pan Matysek, nasz kościelny.

Smutny los spotkał proboszcza Schalla kiedy w drugiej połowie 1946 roku niespodziewanie
został wysiedlony przez polską władzę administracyjną . Jej przedstawiciele po zajechaniu
ciężarowym samochodem pod plebanię i otoczywszy ją kazali księdzu w ciągu dwóch godzin
spakować rzeczy. Bezpośredni świadkowie zdarzenia - ksiądz Czerwionka i pan Matysek- po 20
latach pobytu księdza Schalla w Głogówku pożegnali proboszcza, który został odtransportowany w
kierunku Głubczyc. Wikary Czerwionka mógł na razie pozostać, ponieważ umiał trochę lepiej mówić
po polsku. Jednak już w grudniu 1946 r. dekretem ordynariusza opolskiego, księdza administratora
apostolskiego Bolesława Kominka zostaje skierowany do Kolonowskiego w powiecie strzeleckim
z poleceniem budowy kościoła, a w Głogówku władzę duszpasterską obejmują o.o. Franciszkanie
z o. Wiesławem Pelcem.                                                                                  

Ksiądz Czerwionka zamieszkał najpierw u księdza dziekana Cebulko w Staniszczach Wielkich do czasu przygotowania mieszkania w budynku straży pożarnej w Kolonowskiem. W pobliskiej parafii Piotrówka duszpasterzował ksiądz Wacław Schenk, późniejszy prefekt i wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Nysie, z którym się przyjaźnił. Akurat wrócił z sowieckiej niewoli brat księdza Schenka architekt Błażej. Ksiądz Czerwionka skorzystał z okazji i poprosił o sporządzenie projektu nowego kościoła . Trudno sobie wyobrazić jak w ciągu dwóch lat młody proboszcz parafii zdobył wszystko co konieczne było do rozpoczęcia budowy; projekt, zezwolenie, materiały, pieniądze, które oprócz finansowego wsparcia swoich wiernych szukać je często w innych parafiach.  Są to przecież czasy po wojnie, kiedy to większość mężczyzn albo poległa albo była jeszcze w niewoli lub zostali wywiezieni w głąb ZSRR. Jak w większości parafii - głównymi budowniczymi były kobiety i dzieci . Jednak ksiądz Czerwionka wiedział doskonale, że ważniejsze od wzniesienia świątyni jest budowanie kościoła duchowego, społeczności parafialnej . Dlatego od początku pobytu w Kolonowskiem z poświęceniem zajął się pracą duszpasterską i katechetyczną. Po trzymiesięcznym tu pobycie zakłada parafialny Caritas, powołuje do życia sodalicję mariańską ( żeńską i męską ), regularnie prowadzi nauki stanowe dla mężów, matek, rodziców . Widocznym owocem pracy duszpasterskiej są trzy powołania kapłańskie -

Wiosną 1949 roku rozpoczął on budowę kościoła . Niezwykła gorliwość proboszcza z Kolonowskiego nie mogło się podobać Stalinowskiej władzy . W latach 1951-1956 nasiliły się różnorakie nękania ; przesłuchania, zastraszania, próby szantażu, groźby . Kulminacją akcji antykościelnej, po której słynne " Non possum " Episkopatu Polski doprowadziło do aresztowania prymasa Stefana Wyszyńskiego (25.09.1953 r.). Dochodzi do tego, że ksiądz Czerwionka karcony jest nie tylko przez komunistyczne władze PRL-u ale nawet ... duchowne. Świadczy o tym skierowane do niego pismo Ordynariatu Śląska Opolskiego z dnia 06.11.1953 r.; "Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej doniosło Nam, że Przewielebny Ksiądz Proboszcz po odczytaniu oświadczenia Episkopatu kazała się modlić za więźniów, którzy siedzą w więzieniach. Za niestosowne i nieroztropne powyższe wystąpienie udzielamy Przewielebnemu Księdzu Proboszczowi upomnienia i zakazujemy na przyszłość podobnych wystąpień ".

Dniem wielkiej radości było poświęcenie zbudowanej w ciągu pięciu lat nowej świątyni w maju 1954 r. przez ówczesnego oficjała Sądu Duchownego księdza Wacława Wyciska . Radość nie trwała długo - dwa tygodnie później otrzymuje dekret wystawiony przez ówczesną Władzę Kościelną zwalniający księdza z funkcji proboszcza. Podobnie jak czternastu innych księży prowadzących wtedy działalność duszpasterską na Śląsku ksiądz Henryk Czerwionka musiał znaleźć sobie placówkę w innym regionie Polski - było to bolesne "wygnanie ". Wygnańca przygarnął Wikariusz Kapitulny Diecezji Krakowskiej, ksiądz biskup Franciszek Jop, przydzielając księdza Czerwionkę do pomocy proboszczowi Zdebskiemu w Rabce. Z Rabki udał się do Lublina, by studiować na KULu. Tam spotkał księdza Schenka, który już wcześniej został usunięty ze seminarium nyskiego.

Kryzys roku 1956 w wielu krajach bloku socjalistycznego wciągnął za sobą konieczność zmian, także w relacji do kościoła. Nowej ekipie rządzącej w Polsce ( z Gomułką na czele) potrzebne było poparcie Kościoła. W związku z tym zwolniono w październiku 1956 roku prymasa Stefana Wyszyńskiego i innych biskupów. W tym samym miesiącu tego roku przybył do Opola ksiądz biskup Franciszek Jop jako ordynariusz opolski. A z końcem listopada wygnani księża (w tym ksiądz Czerwionka) mogą wrócić do diecezji opolskiej. W sierpniu 1958 roku wraca ksiądz Czerwionka do Kolonowskiego gdzie w kwietniu 1961 roku obchodzi srebrny jubileusz- 25 lat kapłaństwa. Znów radość zmieszana z goryczą. Bezkompromisowy kapłan nie jest władzom na rękę. Wydział Wyznań Wojewódzkiej Rady Narodowej w Opolu domaga się od księdza biskupa Jopa usunięcia księdza proboszcza Czerwionki za "szkodliwą dla Państwa działalność". Ordynariusz doskonale znający księdza Czerwionkę zdecydowanie staje w obronie pisząc odwołanie i protesty do Rządu PRL w Warszawie - jednak władza ludowa jest nieugięta. Ustawiczna nagonka i niepewność jutra rujnują zdrowie księdza. W skutek choroby oczu klinika w Katowicach sugeruje księdzu leczenie w Niemczech. Władze wydają paszport księdzu Czerwionce z zastrzeżeniem pozostania na stałe w Niemczech. Ostatecznie w styczniu 1967 roku ksiądz podejmuje bolesną decyzję. Opuszcza dzieło swojego kapłańskiego życia udając się na kolejną, tym razem zagraniczną tułaczkę. W Niemczech pracował przez pewien czas w diecezjach Fuldy i Trieru. Jednak większość lat spędził we Freiburgu Tu dzięki znajomości języka polskiego udzielał się w Stowarzyszeniu Maksymiliana Kolbego ("Maksymilian   Kolbe    Werk"),    udzielając    pomocy    polskim   byłym    więźniom    obozów koncentracyjnych.

"Często zapraszałem naszego wielkiego Dobrodzieja do odwiedzania Kolonowskiego. Szczęśliwy był z obchodu 60-lecia Jego kapłaństwa w swoim kościele. Ale spostrzegłem, jak ciężko było Mu odjeżdżać. I to chyba było powodem, że w ostatnich łatach tłumaczył się złym stanem zdrowia, który stoi na przeszkodzie odwiedzin Kolonowskiego. "- wyznaje mi obecny proboszcz Kolonowskiego ksiądz W. Globisch, u którego gościłem w ostatnią niedzielę czerwca 2003 r.

18 lutego 1997 roku kończy się 30-letnia tułaczka księdza Czerwionki we Freiburgu -pochowany został w rodzinnym grobowcu w Fuldzie. W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyli kapłani i delegacja z Kolonowskiego. Pożegnano kapłana wielkiego ducha o silnej wierze i miłości, który nie sprzeniewierzył się - nie poszedł na współpracę z wrogiem. On zwyciężył tak jak Jego Mistrz.

Dziękuję   księdzu   proboszczowi    W. Globischowi   za   udostępnienie   materiałów dotyczących księdza Henryka Czerwionki.

Albert Szyndzielorz

30 czerwca 2003

Zmieniony: Sobota, 29 Listopad 2008 22:04
 
Podobne artykuły: