Głogówek Online
 
15 | 12 | 2017
Bolko V - husyta i "heretyk" - spoczywający w kościele klasztornym? Drukuj
Historia - Sylwetki
Autor: Albert Szyndzielorz   
Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 00:43

Młode lata Bolka V przypadły na czas wielkiej burzy dziejowej, która w postaci husytyzmu na­wiedziła wówczas Czechy i kra­je sąsiednie, a zwłaszcza Śląsk, toteż całe jego życie i panowanie związane było w dużej mie­rze z tymi wydarzeniami. Książę, urodzony około roku 1400, był najstarszym synem księ­cia Bolesława IV Opolskiego, a zatem bratan­kiem biskupa Jana Kropidły. Matka, Małgo­rzata pochodziła z możnego rodu hrabiów Gorycji (miasto i kraina w płn. - wsch. Wło­szech), w średniowieczu odrębne hrabstwo z własną dynastią.

Studiował w Pradze, do Opola wraca przed wybuchem wojen husyckich (w 1419r), gdzie bierze ślub z córką królowej Polski Elżbiety Granowskiej, trzeciej żony króla Władysława Jagiełły i zarazem wdowy po trzecim małżon­ku, Władysławie Granowskim, kasztelanie na­kielskim. Dzięki temu małżeństwu Bolko wszedł w bliższe koligacje z Władysławem Jagiełłą i z dworem królewskim na Wawelu.

Można przyjąć, że w pierwszych latach po ślubie Bolko został dopuszczony do współrządów z ojcem i dlatego używał tytułu dzie­dzica księstwa opolskiego. Otrzymał na wła­sność okręg prudnicki, a niedługo potem także miasto Głogówek i odtąd zaczął się tytułować - Pan na Prudniku i Głogówku. Około 1425 r. stolicą młodego księcia stal się Głogówek.

W czasie przygotowań militarnych, jakie czyniono na Śląsku po wybuchu wojen husyc­kich, nie angażował się w akcje skierowane przeciw temu ruchowi.

Tymczasem wiosną 1428r. oddziały husy­tów, po opanowaniu kilku pomniejszych mia­steczek, w dniu 12 marca stanęły pod Głogów­kiem, na podmiejskich pastwiskach. Bolka nie było w mieście (wyjechał do Gliwic na spotka­nie ze zwolennikiem husytów księciem Z. Ko­rybutowiczem). Następnego dnia husyci zdo­byli szturmem Głogówek - tysięczna załoga, wspierana przez mieszkańców Prudnika, Bia­łej i Strzeleczek, poddała się bez oporu, stając się zakładnikami. Zdobyte miasto zostało splą­drowane i prawdopodobnie spalone. Spalono także kościół paulinów w Mochowie, jednak kopia obrazu MB Częstochowskiej ocalała.

Bolko chcąc utrzymać się na swoich wło­ściach i nie dopuścić do dalszego ich plądrowa­nia przyjął warunki husytów. które nakazy­wał)' zniesienie fundacji kościoła kolegiackiego, uznanie nauk Husa i przystąpienie do wojsk husyckich.

Sprzymierzywszy się z husytami Bolko V brał udział w podboju ziem śląskich, razem z ni­mi rabując sąsiednie księstwa, przez co z jed­nej strony powiększał swoje zasoby, z drugiej zaś przysparzał sobie wrogów. O ile husyci robili to z nienawiści do klas posiadających, to książę Bolko bogacił się dzięki tym wypra­wom.

W roku 1430 Bolko wyruszył na Kluczbork i Namysłów, a potem wraz z gromadą rabu­siów złożoną z Polaków, Czechów. Niemców i Rusinów wziął udział w wyprawie na klasz­tor częstochowski dowiedziawszy się: że klasztor na Jasnej Górze (...) posiada wielkie skarby i pieniądze (...) w Święto Wielkiej Nocy dokonała napadu na klasztor paulinów. Nie znalazłszy skarbów wyciągnęli świętokradcze dłonie po sprzęty święte, jak kielichy, krzyże, ozdoby. Sam nawet obraz naszej Pani odarli ze złota i klejnotów, w jakie przez ludzi pobożnych był przyozdobiony. Nie poprzestając na grabieży przebili oblicze obrazu na wylot mieczem, a tablicę, na której się obraz znajdował, poła­mali f...). Po dokonaniu przestępstwa, bardziej skalani zbrodnią, niż wzbogaceni, uciekli z nie­znacznym łupem (Kronika Długosza).

Wydarzenie to zdecydowało o późniejszym wyglądzie wizerunku. Zniszczony obraz został poddany naprawie i Konserwacji. Po wyrówna­niu ubytków na zniszczonym podobraziu, skła­dającym się z trzech cyprysowych desek ze stołu Świętej Rodziny w Nazarecie, malarze nanieśli cynobrowe kreski na prawy policzek. Dalsze kilkakrotne fachowe konserwacje obra­zu celowo nie zmieniły już jego wizerunku.

Charakterystyczne "rysy" na obliczu Czar­nej Madonny pozostały. Są związane z Gło­gówkiem, z czynem jego ówczesnego władcy księcia Bolka V. Z pewnością nikt ich nie koja­rzył z naszym miastem.

Obok chłopów śląskich w oddziałach husy­tów było wielu ochotników z Polski. Ten mo­ment politycznego i narodowego zbratania Ślą­zaków - Czechów i Polaków - podkreślają też niemieccy historycy (C. Grünhagen).

W ciągu kilku lat cały Górny Śląsk i część Dolnego znalazły się w ręku księcia Bolka V, bądź też oddziałów husyckich. Ostateczny cios sprawie husyckiej zadały wewnętrzne konflik­ty pomiędzy radykalnym odłamem - tabory­tami, a umiarkowanymi -utrakwistami. Stałe­go poparcia księciu udzielał jego ojciec, Bolko IV, który po kryjomu sprzyjał husytom, a tak­że jego stryj książę Bernard Niemodliński, któ­ry pod koniec życia oddał mu niemal całą swoją dzielnicę. Zapis ten i przejęcie spadku po śmier­ci ojca umocniły pozycję Bolka V na Śląsku. Jeszcze przez kilka lat po wojnach husyckich Bolko V był w posiadaniu zajętych dóbr ko­ścielnych i biskupich, nie ugiąwszy się pod potęgą Zygmunta Luksemburczyka. Mimo wyklęcia i obłożenia interdyktem (w 1445r.) dobra te nadal pozostawały w jego posiadaniu.

Pod względem narodowym pozostał, z po­czucia i języka. Polakiem. W dokumentach jego kancelarii widnieją przede wszystkim imiona i nazwiska polskie. Pasierbica Jagiełły urodzi­ła księciu ukochanego syna Wacława, po śmierci którego Bolko popadł w głęboką depresję. Przy­czyną konfliktów (a następnie rozejściem się) z żoną były prawdopodobnie różnice w po­glądach religijnych. Kolejną żoną Bolka była Jadwiga Biesówna, córka niejakiego Hińczy (Ady) z pobliskiej wsi Kujawy.

O Bolku niepochlebnie wyrażał się E. S. Pic­colomini (późniejszy papież Pius II): rezydu­jąc w Głogowie (Głogówku), oddawał się roz­koszom i rozpuście i do tego stopnia stracił rozum, iż twierdził, że nie ma piekła ni nieba, dusza zaś umiera razem z ciałem. Do kościoła nigdy nie chodził albo bardzo rzadko; wstrzy­mywał się od przyjmowania sakramentów, chy­ba że nadużywał małżeństwa, gdy wypędziw­szy niemiłą sobie żonę, brał inną, żeby zaś nikt nie mógł jej nazywać konkubiną, wiązał się z nią uroczystym ślubem kościelnym.

W czasie prześladowań husytów w Polsce. Bolko udzielał im schronienia w Głogówku czy w Opolu. Gościł u niego m. in. krakowski ka­nonik Jędrzej Gałka z Dobczyna.

Bolko zmarł w 1460r, a śmierć księcia-hu­syty wywołała duży oddźwięk. W licznych kronikach śląskich znalazły się wzmianki o tym wydarzeniu. Jeden z kronikarzy nazywa Bol­ka zatwardziałym heretykiem i prześladowcą kleru, który nigdy się nie nawrócił mimo napo­mnień i rzuconej nań klątwy. Ze zgorszeniem zanotował w tej kronice jak to przed zgonem: kazał sobie osiodłać i przyprowadzić najpięk­niejszego konia, jakiego miał w stajni, i powie­dział, że nie chce pieszo iść do piekła, jak inni rozbójnicy, lecz konno, jak na pana przystało. I z fantazją umarł, a bracia mniejsi (francisz­kanie) pochowali go ze wszystkimi honorami w swoim kościele, nie zważając na ekskomuni­kę. Mnisi jednakże nie mieli podobno spokoju, póki ciała zmarłego księcia nie kazał biskup wrocławski wykopać z grobu i w mniej god­nym miejscu pogrzebać.

Niektóre opracowania udostępnione przez głogóweckich oo. franciszkanów wskazują również na klasztor franciszkański w Głogówku, jako miejsce pochówku Bolka V. Może nim być tylko krypta pod kaplicą św. Antoniego (z 165 Ir.). Przed laty nieżyjący już wielki mi­łośnik naszego miasta wskazał mi z kolei... kryptę w kaplicy Oppersdorffów w kościele parafialnym jako miejsce pochówku Bolka V.

Czy i przez kogo ta frapująca zagadka zo­stanie kiedykolwiek rozwikłana?

Artykuł ukazał sie w Życiu Głogówka (Marzec 2003). Publikacja w serwisie Głogówek Online za zgodą autora.

Zmieniony: Poniedziałek, 09 Lipiec 2007 14:47