Głogówek Online
 
22 | 08 | 2017
Na spacer do Dolnej Kapliczki w Głogowcu Drukuj
Historia - Wspomnienia
Autor: Jadwiga Tokarczyk   
Wtorek, 26 Luty 2008 19:22
Ile miejsc jest na świecie, gdzie pokój odnajdziesz?
W ilu sercach zagości nadzieja na dni lepsze?
A wiara na ubocze zepchnięta powróci.
I ta pewność, że to dzięki Matce Najświętszej.
 

„Na skrzyżowaniu dróg do Głubczyc, z dojazdem do wsi Głogowiec, znajduje się w cieniu starych lip barokowa kapliczka, zwana w mieście kaplicą daleką (...). Kapliczka ma dość typowy kształt prostokąta, z zaokrąglonym zamknięciem i z falistym szczycikiem od frontu,a prawdziwą ozdobą wnętrza jest z czasów budowy zachowana rzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem, dość swobodna barokowa kopia słynnej romańskiej figurki z Barda”.

„Na skrzyżowaniu dróg do Głubczyc, z dojazdem do wsi Głogowiec, znajduje się w cieniu starych lip barokowa kapliczka, zwana w mieście kaplicą daleką (...). Kapliczka ma dość typowy kształt prostokąta, z zaokrąglonym zamknięciem i z falistym szczycikiem od frontu,a prawdziwą ozdobą wnętrza jest z czasów budowy zachowana rzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem, dość swobodna barokowa kopia słynnej romańskiej figurki z Barda[1]”.

Październik 2000r. Słoneczna pogoda zachęciła mnie do tego, aby wyjść z domu. Było co prawda trochę wietrznie, lecz to nie przeszkodziło mi w spacerze. Jestem mieszkanką Głogowca, więc gdzież miałam się udać, jak nie do wyżej opisanej kapliczki – miejsca moich dziecięcych zabaw, odpoczynku w drodze do domu, wreszcie miejsca swojej modlitwy.

Usiadłam na jednej z trzech ławeczek, a wiatr przywiódł mi na myśl legendę i jej powstaniu. To wydarzyło się właśnie jesienią, z tą różnicą, że 1658 roku... ...”Piękna, wygodna, złocona kareta hrabiego Euzebiusza z trudem posuwała się naprzód wśród wielkiej ulewy i silnego wiatru. Żona Anna siedziała z dziećmi naprzeciw swojego męża i robiła mu wymówki, że w taką pogodę zabrał wszystkich do dzierżysławickiego majątku (...). Rzęsiście padający deszcz stawał się ścianą wody, której nie sposób było przebić. Huraganowy wiatr wściekle targał hrabiowskim pojazdem, aż w końcu udało mu się wehikuł przewrócić (...). Wtedy w głowie hrabiego pojawiła się przerażająca myśl o śmierci strasznej, zabierającej ze sobą jego samego i to wszystko, co tak bardzo kochał. W obliczu tej strasznej myśli zaczął donośnym głosem wzywać na pomoc Matkę Bożą:

Jeśli dziś przeżyjemy, obiecuję Ci, Najjaśniejsza Pani, odwdzięczyć się za uratowanie nam życia! Spraw, niech stanie się cud! I cud się stał (...). Znany z pobożności hrabia Euzebiusz odwdzięczył się swojej wybawicielce, stawiając w miejscu uratowania drewnianą kapliczkę[2]”.

„Pierwotna kapliczka nie zachowała się, obecną wzniósł w 1762r. Henryk Ferdynand Oppersdorff, a w kilka lat później polichromią ozdobił Sebastini lub któryś z jego uczni, dziś rozstrzygnąć tego nie sposób, bowiem na początku naszego stulecia uległa ona fatalnemu przemalowaniu[3]”. Chodzi oczywiście o freski zdobiące wnętrze kapliczki. Biorąc pod uwagę jej wartość jako zabytku, jest to dość znaczna strata. Renowacja wnętrz wymaga nakładów finansowych i fachowej pomocy, dlatego samowolne robienie czegoś na własną rękę jest zabronione. Obecnie jest ona co jakiś czas odrestaurowywana tylko z zewnątrz. Ostatnią osobą ,która zafundowała poprawę wyglądu zewnętrznego kapliczki w maju br. Był prezes OHZ „Głogówek” sp. z o.o. p Andrzej Wrzeszykowski.

Chciałabym w pierwszej kolejności podkreślić wyjątkowość tej kapliczki jako miejsca kultu religijnego. „Jak ukazuje liturgia i pobożność chrześcijańska, Kościół zawsze przywiązywał wielką wagę do kultu Maryi, uważając, że jest on nierozerwalnie związany z wiarą w Chrystusa. Kult ten znajduje bowiem podstawę w planie Ojca, w woli Zbawiciela i w natchnieniu Ducha św.” – słowa Ojca Świętego Jana Pawła II skłoniły mnie do zbadania „sprawy” w naszym regionie. Mamy przecież w Paulinach-Mochowie kult Matki Bożej Częstochowskiej, u Franciszkanów w Głogówku – kult Matki Bożej Loretańskiej i wreszcie Dolna Kapliczka, gdzie historia kultu Matki Bożej z Dzieciątkiem również sięga wiele lat wstecz. Poprosiłam osobę duchowną, która jest dla mnie wielkim autorytetem, o podzielenie się swoimi refleksjami na ten temat. Tą osobą jest Czciciel Maryi o. Ambroży Wójtowicz – franciszkanin:

„Po raz pierwszy przyjechałem do Głogówka do kościoła klasztornego w lipcu 1954r., gdzie odprawiłem swoją pierwszą mszę św. Prymicyjną, a następnego dnia pojechałem do Lwówka Śląskiego, by tam spędzić wakacje w wiosce Sobota z braćmi klerykami z Wyższego Seminarium Zakonnego z Krakowa jako ich magister. Rozmawiałem wówczas z o. Ludwikiem Szeteką, który był katechetą dzieci szkoły podstawowej. Wśród wielu tematów, jakie mnie interesowały, pytałem o kult Matki Bożej w parafii Głogówek. Opowiedział mi o kulcie Matki Bożej Loretańskiej w kaplicy, jaka znajduje się w wnętrzu kościoła klasztornego, o łaskach jakie Maryja wyprasza modlącym się tutaj do Niej. Nadmienił także o kaplicy w wiosce Głogowiec, jak przy niej gromadzą się od dawnych czasów w miesiącu maju i czczą Maryję mieszkańcy tamtejszej miejscowości, Głogówka a nawet okolicznych wiosek. Proszą o potrzebne łaski do życia codziennego, śpiewają Litanię Loretańską oraz antyfonę „Pod Twoją obronę” i inne pieśni maryjne.

Drugi raz przyjechałem do Głogówka w październiku 1982r., by uczyć religii w salce katechetycznej dzieci z klas V, VI i VII ze szkół podstawowych Nr 2, Nr 2 i Nr 3, celebrować msze św. W kościele klasztornym i głosić Słowo Boże na miejscu oraz w okolicznych parafiach. Prócz tych dzieci uczyłem dzieci z Domu Dziecka od klasy V-tej do klasy VIII-mej. Siostra Wincencja uczyła dzieci w wieku przedszkolnym. Natomiast ja spotykałem się z rodzicami tych dzieci i uczyłem ich, jak sami mają żyć i skutecznie wychowywać dzieci. Chodziło wtedy 18 rodziców. Z Głogowca przyjeżdżał na rowerze za swoimi córeczkami Renią i Jadzią ich tato Ignacy. Od niego dowiedziałem się o wielkim przywiązaniu mieszkańców Głogowca do wiary świętej w Maryję, którą czczą w kaplicy Loreto w Głogówku oraz przy kaplicy przydrożnej, jaka znajduje się w ich wiosce przy drodze prowadzącej do Głubczyc.

Po raz trzeci przyjechałem do Głogówka w lipcu 1992r., też do klasztoru, gdzie pracuję do chwili obecnej, tj. 2000 roku. Teraz dowiedziałem się najwięcej o kaplicy w Głogowcu i kulcie Matki Bożej w tamtym miejscu. Oczywiście na podstawie kroniki klasztornej, którą prowadzą oo. Franciszkanie od 1946r., od momentu przybycia tutaj po wypędzeniu ich w 1811 roku. Otóż wg opisu kroniki, w tej kaplicy modlili się nie tylko mieszkańcy Głogowca, ale przyjeżdżali tutaj konno pątnicy z okolicznych wiosek, a nawet z dalszych okolic, którzy z wielką ufnością modlili się do Najświętszej Maryi Panny i doznawali wielu łask – upraszali sobie potomstwo, szczęśliwą podróż, operacje, dziękowali za ocalenie w czasie powodzi ich domostw.

Ponadto osobiście spotykałem się z śp. Emanuelem Barthem, mieszkańcem Głogowca, do którego przyjeżdżałem z posługą kapłańską od 1997r. do sierpnia 2000r. Opowiadał mi, jak rodzice Jego jeździli z nim na wozie do Głogówka, do kościoła parafialnego i do kaplicy Matki Bożej Loretańskiej w kościele klasztornym i uczyli Go kochać Boga i Maryję. Doczekał się 99-go roku życia, to wiele przeżył, bo i I i II wojnę światową oraz wiele niebezpieczeństw, jakie dawniej w tych okolicach, jak i obecnie, zdarzały się i niszczyły ludzką pracę na polach, w ogrodach oraz w gospodarstwach. Według Niego, ten kult Matki Bożej w kaplicy Loreto w Głogówku i przy kaplicy w Głogowcu trwa po dzień dzisiejszy.

Przy tej okazji chcę tutaj nadmienić, że mieszkańcy wiosek, szczególnie ludzie pracujący w rolnictwie i mający kontakt z przyrodą, mają wyczuloną wiarę w Bożą Opatrzność nad nimi, bo zamawiają msze św. Dziękczynne z prośbą o dalszą pomoc i opiekę Bożą i Najświętszej Maryi nad nimi, ich dziećmi, domostwami i gospodarstwami. To jest znamienny rys, bo pracowałem w duszpasterstwie przeważnie na parafiach wiejskich. Tylko w dwóch miastach. Moja osobista sprawa – że czci do Matki Bożej i do Pana Boga nauczyła mnie moja śp. Mamusia Ludwika. W rodzinie mojej wspólnie odmawialiśmy różaniec w każdą niedzielę. Pilnowała, byśmy uczęszczali do kościoła na mszę św., odmawiali różaniec wspólnie w październiku. Tę cześć do Matki Bożej Loretańskiej, jak też do Maryi przy kaplicy w Głogowcu, wszyscy rodzice kochający Matkę Bożą powinni przekazać swoim dzieciom, a Babcie i Dziadkowie swoim wnuczkom i wnukom. Zapewniam Was, że Maryja Wam się odwdzięczy swoją matczyną opieką i dopomoże w osiągnięciu celu naszego życia – zbawieniu i szczęścia wiecznego”.

Od wielu osób wiem, że uczestnictwo w nabożeństwach majowych przy kapliczce w Głogowcu było im wpajane od małego. Wspomina p. Werner Cichoń:

 „Co roku była majówka. Musieliśmy iść. To był obowiązek. A jak się nie szło, to człowiek się tak nijak czuł. I do dziś dnia kapliczka ta, dla mnie osobiście, to jest coś pięknego. Chociaż dzisiaj już nie mogę tam chodzić, no bo ze zdrowiem różnie bywa, ale stale o niej myślę”.

Myślą o niej również Ci, którzy kiedyś mieszkali w Głogowcu. Jedną z takich osób jest p. Jadwiga Mucha, która na pytanie: „Czym dla niej jest kapliczka?”, tak odpowiedziała:

„Kilka lat temu mieszkałam jakiś czas w Głogowcu. Właśnie wtedy poznałam kapliczkę. Znałam ją prędzej, chodziłam na coroczne majówki, ale pokochałam to miejsce właśnie wtedy. Często z dziećmi spędzaliśmy czas na ławeczkach przy kapliczce. Dzieci bawiły się pod krzyżem, pod opieką Matki – Maryi. Do dzisiaj, gdy jest mi ciężko, gdy mam problemy, lubię wsiąść na rower i chociaż przez chwilę pomodlić się przy kapliczce. Cisza i spokój umożliwiają mi głębsze skupienie, w tym miejscu potrafię modlić się tak, jak nigdzie. Gdy jadę samochodem do Głubczyc lub do Głogowca, nie potrafię obok kapliczki przejechać obojętnie. Zatrzymuję się na malutką chwilkę, aby za pośrednictwie, Maryi, Bogu powierzyć ten dzień i wszystkich moich bliskich”.

W miesiącu maju, codziennie na nabożeństwach spotykają się mieszkańcy Głogowca. Osobą, która we wsi dba o to, by tradycja majówek nie zaginęła, jest p. Teresa Knosala, pochodząca z Szonowa. Skąd w niej tyle czci do Matki Bożej? Dama niech opowie:

„Jako młoda dziewczyna chodziłam z rodzeństwem na codzienne nabożeństwa majowe i różańcowe do pobliskiego kościoła. Kiedy przeprowadziłam się do Głogowca, z racji tego, że nie ma tam kościoła, zorganizowałam z dziećmi i starszymi kobietami nabożeństwa przy kapliczce na alei lipowej. Od roku 1988 przez cały maj zbierają się mieszkańcy Głogowca i wspólnie śpiewamy pieśni maryjne oraz odmawiamy Litanię Loretańską. Dzieci z Głogowca bardzo chętnie uczą się śpiewać tych pieśni i nie opuszczają majówek. Te majowe spotkania są dla nas mieszkańców Głogowca – starszych i młodych, okazją do wspólnej modlitwy i ważne jest, by ta tradycja była podtrzymana”.

Przyjemnie mi się siedzi. Palą się świece, stoją kwiaty pod krzyżem obok kapliczki. W roku 1998 stary krzyż zastąpiono nowym, ufundowany przez mieszkańców Głogowca, a figura Pana Jezusa została ofiarowana przez prywatną osobę z Głogowca. Uroczystego poświęcenia dokonano podczas nabożeństwa majowego.

Zadbane miejsce. Niemałe zasługi w tej dbałości mają niektóre rodziny mieszkające w Głogowcu i jest to kolejny aspekt, który wart jest szczególnego podkreślenia. Nie jest bowiem kapliczka pozostawiona sama sobie, ponieważ „coś” w niej jest. Potwierdza to p. Elżbieta Burczyk, jedna z zasłużonych opiekunek tego miejsca:

„Tego nigdy nie zapomnę. Bo ja często szłam za mamą sprzątać. Przeważnie w sobotę się szło. I pamiętam, to był czas przed Bożym Narodzeniem, zanosiłam do kapliczki iglaste bukieciki. Zimą to szło się sprzątać nie co sobotę, tylko co dwa, co trzy tygodnie. A jak tego nie uczyniłam, to mi się zawsze przyśniło – że tam jest taki bałagan, że wszystko do góry nogami poprzewracane. I to zawsze szybko wtedy szłam. A jak już wracałam, to tak miałam tu (w tym momencie p. Elżbieta pokazała na serce), aż tak jakbym ufrunąć chciała, tak lekko, taką uciechę, taką radość, jakoś tak mi wesoło było. Tak. Coś w tej kapliczce jest”.

II wojna światowa nie oszczędziła także tej kapliczki. Duży wkład w odnowienie wniosła rodzina Wróbel. Kaplica długo pozostawała pod ich opieką, po czym „przeszła” w ręce śp. p. Kaiser (matka p. Elżbiety Burczyk). Od 12 lat kapliczki dogląda p. Elza Żymołkowa, która pamięta czasy wojenne:

„A przedtem jeszcze, jak wojna była, to myśmy uciekali. Cała wioska uciekała. I tam było wojsko niemieckie i bandażowali rannych w tej kapliczce. Poszliśmy tam, to tylko jęk słyszeliśmy. No i tak mówiłam do p. Kaiser, że tam leżą chorzy. Ona poszła i mówiła: „Naprawdę”. Co się później działo, już nie wiemy, bo jechaliśmy dalej”.

Podobnie jak wszystkie osoby, z którymi rozmawiałam, tak i p. Żymiołkowa darzy kapliczkę wielkim sentymentem. Z niemałym sentymentem też o niej mówi i wraca pamięcią do momentu, w którym...:

„Jak p. Kaiser zachorowała i jej córka też była chora, poprosiła mnie, żebym tę kapliczkę wzięła. No i zgodziłam się na to. Posprzątać, liście wynieść, kwiaty postawić, dbać o to, by paliły się świece, by ktoś skosił trawę rosnącą koło kapliczki przed majówkami – oto moje obowiązki. Trzeba dbać o nią, no bo jak inaczej. Są ludzie, że dają na kwiaty, na świece, są anonimowi ofiarodawcy. Jest nawet różaniec z Lourdes.

Przychodzą procesje z Wierzchu, Wróblina, Kotkowic, Dzierżysławic prosić o dobre żniwa, pogodę, urodzaje, o deszcz. Zawsze jakoś uproszą.

Do dziś dnia, jak p. Kaiser dała mi klucze, jak umiem, tak sprzątam. Póki siły mam, to będę sprzątała”.

Matka Boska czuwa nad nami. Pamiętam kilka wypadków, jakie się zdarzyły koło kapliczki, lecz żaden nie był śmiertelny. Ja sama cudem uniknęłam tutaj śmierci. Do dziś tato wspomina, że to dzięki opiece Matki Bożej nic nikomu się nie stało”.

Czas już chyba wracać do domu, robi się chłodno. Dziękuję tym, którzy „spacerowali ze mną w mych wspomnieniach” do Kapliczki i przy udziale których powstał ten artykuł.

Dziękuję także moim rodzicom Marii i Ignacemu Tokarczyk, że nauczyli mnie kochać.

Tekst został opublikowany w Roczniku Głogóweckim 2001. Publikacja w Głogówek Online za zgodą TMG .

[1] T. Chrzanowski, Głogówek, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1977, s. 185 i 187

[2] H. Młynarska, Legendy, podania Głogówka i okolic, Głogówek 2000, s. 48

[3] T. Chrzanowski, op. cit., s. 186-187

Zmieniony: Wtorek, 17 Marzec 2009 23:19