Głogówek Online
 
29 | 04 | 2017
Młyn "Amerikon" w Pisarzowicach Drukuj
Historia - Artykuły i Opracowania
Autor: Andreas Martin Smarzly   
Wtorek, 04 Wrzesień 2007 09:57

Młyn Amerykan zminą, zdj. A. Smarzly
Już na początku XIV wieku w położonej ok. 10 km na północ od Głogówka miejscowości Pisarzowice znajdowały się dwa młyny. Informacje o tym potwierdzają dokumenty z 17 Listopada 1301 roku. Akta te regulowały sprawy własności w ramach wymiany między zakonem Cystersów a rycerzem Adco von Schreibersdorf. Nowy właściciel, zakon cystersów z Lubiąża, nabył wtedy w Pisarzowicach oprócz prawa patronatu, władzy sołtysa, połowy karczmy, folwarku, wszystkich kmieci i zagród, także dwa młyny z prawem wodnym i do połowu ryb.

Jednak z upływem czasu jeden z owych młynów uległ zniszczeniu tak, że we wzmiankach z roku 1502 opat cystersów Nikolaus von Longau wspomina tylko o „jednym dobrym młynie z dwoma kołami, który pracuje nieprzerwanie przez cały rok”. Po tym jak w XV w. mnisi stracili zarząd nad wioską i nad młynem zaczął się czas częstych zmian właścicieli, zarówno dla wioski Pisarzowic jak i młyna. W dniu 24. kwietnia 1646 zarząd nad włościami przejął i utrzymywał przez następne trzy stulecia ród Oppersdorffow. Technologia pracy młyna w ciągu pierwszych 200 lat zarządu Oppersdorffow nie zmieniła się w porównaniu z czasem zarządu mnichów. Ziarno było wówczas gniecione i mielone między dwoma kołami młyńskimi a następnie w trakcie monotonnej, ręcznej obróbki przerabiane na mąkę, z której można było wypiekać chleb.

Młyn Amerykan
Jeszcze w roku 1845 wspomina się o „starym młynie wodnym nad Osobłogą z trzema przylegającymi budynkami mieszkalnymi”. Lecz dni starego młyna były już policzone, bowiem już kilka lat później ówczesny właściciel młyna w Pisarzowicach, hrabia Edward Georg Maria von Oppersdorff (1800-1889) zdecydował się na modernizację i zastosowanie najnowszych, ówczesnych technologii przerobu maki. Zarządził bowiem, aby młyn przerobić na wzór młynów, które pracowały wówczas w Ameryce. Korzystano tam bowiem ze zdobyczy techniki i w pełni zmechanizowane zostały żmudne i monotonne prace przy mieleniu jak również przy transporcie. To maszyny parowe wyręczały prace wielu ludzi. Tego typu młyny określane wtedy jako „młyny automatyczne“ z w pełni zmechanizowanymi ciągami do transportu i przemiału mąki zostały wynalezione w 1785 roku nad Redclay Creek w Delaware (USA) przez Olivera Evansa (1755-1819) i oznaczały wówczas rewolucję w młynarstwie, między innymi również dlatego, że technologia taka wyręczała ludzi w żmudnej, ciężkiej i monotonnej pracy

Różnica między starym i nowym sposobem przerobu mąki polegała na tym, że w nowym młynie zarówno cały transport jak proces przemiału odbywał się mechanicznie. W jednym miejscu było dostarczane zboże a na drugim końcu do worków wysypywano mąkę i resztę ubocznych produktów.

Młyn Amerykan - schemat budowy
Już latem 1862 młyn w Pisarzowicach działał według tej nowej technologii, co zostało zauważone w Neustädter Kreisblatt z dnia 26.07.1862: „amerykański młyn w Pisarzowicach koło Głogówka wymienia wszelkie zboża, według cen rynkowych na mąkę i paszę każdego gatunku. Istnieje również możliwość zakupu wszelkich gatunków mąki i paszy. Najlepsza obsługa zapewniona.”

Posługująca się śląskim dialektem ludność z okolic Pisarzowic nadała wtedy nowemu młynowi i okolicznym gruntom nazwę „Amerikon”, nazwa ta stała się powszechna i do dziś jest używana.

W wzmiankach z roku 1864 mówi się „do Dominium należącym młynie amerykańskim, który jest napędzany wodą i parą” - podobny zapis można także znaleźć w roku 1890.

Jeszcze do roku 1929/30 młyn był pod zarządem hrabiego von Oppersdorffa. W 1928 w „Amerikonie” znaleźli pracę i dach nad głową dla siebie i swoich rodzin nadzorca młyna (Franz Heimann), stróż młyński (Theophil Gotsch), gajowy (August Neugebauer), nadzorca pól (Josef Kotschy), nadzorca łąk (Robert Koschani), woźnica (Franz Kopka) i pomocnica stajenna (Gertrud Schattka).

W owych czasach obok młyna pracowała jeszcze piekarnia, która zaopatrywała majątek hrabiego Oppersdorffa. Jeśli wierzyć starym opowiadaniom, to wypieki z tej właśnie piekarni nie miały dobrej opinii i należały do najbardziej ciężkostrawnych w całej okolicy.

W roku 1930 hrabia Wilhelm Hans von Oppersdorff (1896-1989) decyduje się na sprzedaż. Nowym właścicielem młyna wraz zabudowaniami zostaje kupiec Pius Janocha. Ostatni młynarz na „Amerikonie“ pochodził ze Starych Kotkowic i w Pisarzowicach umyślił sobie zamieszkać na stałe a młyn z zabudowaniami miał się stać celem niedzielnych wycieczek okolicznej ludności.

Przed zakupem młyna jego nowy właściciel Pius Janocha mieszkał w gospodarstwie starszego brata Juliusa Janochy. Posiadał tam małe biuro ze sklepem i zajmował się handlem produktami potrzebnymi do produkcji rolniczej. Dostarczał okolicznym gospodarzom paszę i sól dla bydła, kupował zaś od nich zboże i jarzyny, i za pośrednictwem kolei, korzystając z dworca w Głogówku, sprzedawał je między innymi do Berlina.

Wydzierżawiał również aleje z czereśniami, a zerwane owoce w wielkich wiklinowych koszach sprzedawane były w okolicznych miastach. W swojej firmie zatrudniał kilku woźniców z 2-3 zaprzęgami konnymi. W latach 1920stych Pius Janocha dorobił się sporego majątku, tak że mógł sobie pozwolić, jako pierwszy w Starych Kotkowiczach, na zakup samochodu. Był to pojazd firmy Wanderer-Werke AG (z trąbką i ręcznym hamulcem na zewnątrz samochodu). Ponieważ jednak do końca życia nie nauczył się kierować zmuszony był do korzystania z usług swoich bratanków, którzy go tym automobilem wozili.

Rodzina Frost
Po przejęciu młyna „Amerikon” przez Piusa Janochę, który do końca życia uparcie trwał w stanie kawalerskim, musiano wpierw doprowadzić do porządku podupadłe za czasów ostatniego Oppersdorffa zabudowania i przyległe pola należące do młyna. Dwoma zaprzęgami konnymi teren młyna i pola wykarczowano i usunięto z nich korzenie. Drogę wokół zabudowań wyłożono kostką brukową, o czym pisał wnuk brata Piusa, Ernst Janocha „...dojazd do młyna prowadził wybrukowaną dróżką, ok. 1 km za miejscowością Wygon (Rajdyna) w lewo przez drewniany most nad Osobłogą...“.

Majątek Piusa Janochy rozwijał się i wkrótce rozciągał się na 38 pruskich morgach (ok. 10 ha). Od roku 1937 w prowadzeniu interesu zaczęli pomagać obydwaj bratankowie ze Starych Kotkowic, murarz Joseph Janocha i jego młodszy brat Johann. W czasach międzywojennych mieszkało tu również wiele innych rodzin, które znalazły prace i mieszkanie. „Amerikon” znajdował się wówczas na dobrej drodze do stania się ważną dzielnicą Pisarzowic.

Realizowany był również pierwotny plan by „Amerikon” stał się celem niedzielnych, rodzinnych wycieczek. Młyn położony romantycznie nad Osobłogą, wśród pisarzowickich łąk porośniętych kasztanami, brzozami i leszczyną był idealnym miejscem tego typu rodzinnych spacerów. Potwierdzają to opowiadania starszych mieszkańców, można to również zobaczyć na starych fotografiach z lat 30/40. Gościli tu wówczas mieszkańcy Kornicy, Łowkowic, Komornik jak i innych okolicznych wiosek.

Po II Wojnie Światowej cały Śląsk, w tym również Pisarzowice zostały zajęte przez Rosjan. Ambitni przedsiębiorcy jak Pius Janocha, byli solą w oku dla ówczesnych władz. Żołnierze rosyjscy, a później polska soldateska i administracja, korzystała z każdej okazji, by się nad nim znęcać. Częste pobicia były przyczyną śmierci Piusa Janochy w 1946 roku. Po jego śmierci młyn odziedziczył bratanek Johann Janocha (1908-1979), podczas gdy jego starszy brat Joseph Janocha (1904-1969) przejął łąki i pola. Joseph, który był wyuczonym murarzem, postanowił przerobić starą, hrabiowską piekarnię na chlewy i stajnie, w których hodował 6 krów, 2 konie jak również wiele świń i sporo drobiu. W ten oto sposób na „Amerikonie” powstało małe gospodarstwo rolne.

W pierwszych latach powojennych władze polskie wykorzystywały zabudowania do swoich celów. Budynki magazynowe z długą rampą były wykorzystywane przez dłuższy okres czasu jako magazyn broni przez polską armię. Na miejscu kwaterowała tez kompania polskiej armii. W latach ’60 władze urządziły tu punkt poboru podatków w naturze, które to miejscowi rolnicy zmuszeni byli oddawać państwu. Nieco później budynki wynajęła upaństwowiona fabryka obuwia Bata z Otmętu.

W owych czasach młyn nie przynosił już wielu zysków, tak że dla rodziny Johanna Janochy pieniądze uzyskiwane z wynajmu budynków były bardzo ważne.

Joseph Janocha zmarł w 1969 roku, pięć lat później wdowa po nim otrzymała zgodę na wyjazd, a w 1977 roku również Johann Janocha z rodziną dostał pozwolenie na wyjazd ze Śląska. I od tej pory „Amerikon” opustoszał. Podczas gdy grunty orne, będące własnością wnuczki Josepha Janochy Gabrielli Fuchs z Chudoby, są dobrze zagospodarowane i przynoszą plony, to imponujące niegdyś budynki należące do młyna, popadają coraz bardziej w ruinę.

Bratanek obu ostatnich właścicieli „Amerikona”, Ernst Janocha tak opisuje dzisiejszy stan starej rodzinnej posiadłości „…drewniany most runął pod koniec lat ’80 i nie został ponownie odbudowany. Mniej więcej 1 km dalej w górę rzeki postawiono nowy, betonowy most. Polna droga prowadząca do młyna jest w bardzo złym stanie (…) dojazd z Pisarzowic jest dla obcych trudny do znalezienia a na odcinku leśnym droga jest bardzo rozjechana i do tego mocno zarośnięta…”

Andreas M. Smarzly
Kurfürstenstraße. 38
56218 Mülheim-Kärlich
Tel. 02630/958432
E-Mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
HP: http://www.beepworld.de/members74/smarzly

Tłum. Piotr Liszka
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Zmieniony: Piątek, 27 Luty 2009 18:34