Głogówek Online
 
24 | 09 | 2017
Czesko-morawskie związki artystyczne Głogówka Drukuj
Historia - Artykuły i Opracowania
Autor: Albert Szyndzielorz   
Niedziela, 25 Styczeń 2015 20:01

Przed przynależnością Śląska do państwowości polskiej tereny te związane były z procesami państwowotwórczymi na terenie dzisiejszych Czech i Moraw, w czym zasadniczą rolę odegrała tzw. Rzesza Wielkomorawska (ok. 830-907) oraz młode państwo czeskie (początek X w.). Dla nas skonstruowanie tej przynależności Śląska do wspomnianych organizmów państwowych jest o tyle ważne, że tereny te weszły wcześniej w kontakty z chrześcijaństwem i dzisiaj przyjmuje się jeko pierwsze ślady na długo przed oficjalną chrystianizacją innych plemion słowiańskich, które w późniejszym okresie utworzyły państwo piastowskie pod przewodnictwem Polan.

Misja chrystianizacyjna świętych Cyryla i Metodego prowadzona od 863 r. na Morawach mogła mieć swoje reperkusje także na Śląsku, skoro przyjmuje się, że oddziaływała aż na państwo Wiślan. W okresie tworzenia się państwa czeskiego cały Śląsk wchodził w jego skład. Od 973 r., kiedy powstała diecezja w Pradze, obejmując całe ówczesne Czechy, w jej skład wchodziły także ziemie śląskie. Żywa i często przekazywana tradycja o przechodzeniu w 984 r. przez Opole drugiego z kolei biskupa praskiego św. Wojciecha (983-997) kiedy uchodził on przed zbuntowaną swoją stolicą, może być echem jakiegoś rzeczywistego wydarzenia.

Śląsk ze względu na swe położenie geograficzne od wieków stanowił obszar pogranicza etnicznego, na które oprócz ludności rodzimej, miały swój wpływ grupy obcego pochodzenia (Niemcy, Walonowie, Flamandowie, Czesi). Od powstania tu w X w. polskiej państwowości Śląsk był jej integralną częścią aż do połowy wieku XIV. Potem pod wpływem czeskim, przez długie lata habsburskim, wreszcie przez 2000 łat pruskim i niemieckim, poddawany był różnym naciskom.

Cezurami czasowymi o wiele ważniejszymi od dat aktów prawnych były w tamtej epoce kataklizmy wojenne. Będą to więc w pierwszym rzędzie: najazd tatarski w r. 1241, wojny husyckie w I połowie w. XV (w Głogówku 1428) i wreszcie wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Tak jak Śląsk od najdawniejszych czasów związany był z Czechami i Morawami, tym bardziej Głogówek, znajdujący się w bezpośrednim ich sąsiedztwie, podatny był na wpływy naszych południowych sąsiadów.

Wyraźne tego przykłady możemy odnotować już od XIII w., kiedy Głogówek otrzymuje prawa miejskie. Wtedy zostają sprowadzeni przez opolskiego księcia Władysława Franciszkanie z Czach i który to w 1264 r. przydziela im teren pod zabudowę klasztoru. Zakon ten należał do połowy XVII w. do prowincji czesko-polskiej, po czym włączony został do prowincji austriackiej. O znaczącym wpływie Czech na te ziemie świadczy m.in. fakt, iż jeszcze w początkowych latach XVII w. w Głogówku w powszechnym użyciu był język czeski (oprócz języka polskiego), uchodzący za język nabożeństw, także dokumenty Rady Miejskiej wydawane były w języku czeskim. Dopiero staraniem Oppersdorffów - panów na zamku i właścicieli miasta - język niemiecki (od ok. 1630 r.) zaczęły się rozpowszechniać.

Największy i najtrwalszy wpływ kultury czeskiej uwidoczniony został przy budowie fary w Głogówku. Jest ona bazyliką gotycką o niezwykle zwartych proporcjach, z wydłużonym prezbiterium i dwu wieżową fasadą zachodnią. Kościół zbudowano z fundacji księcia Henryka Niemodlińskiego i za jego sprawą podniesiono w 1379 r. do godności kolegiaty. Bardzo ważną jego część stanowi kaplica z ok. 1400 r., przybudowana od północy do prezbiterium (kaplica - od 1600 r. zwana Oppersdorffów, od kiedy w umieszczonej od północy pod nią krypcie, zaczęto chować członków tego rodu). Pierwotny wygląd zatarła barokizacja przeprowadzona w II połowie w. XVIII. Niemniej, to co przetrwało, ukazuje wyraźne źródła inspiracji płynące z Czech. To tam właśnie, w połowie stulecia, utworzona przez Piotra Parlera strzecha budowlana, zatrudniona przy wnoszeniu katedry św. Wita w Pradze, wykształciła spory zespół zdolnych budowniczych i rzeźbiarzy, którzy motywy sztuki mistrza rozpowszechnili w wielu krajach Europy Środkowej. W Głogówku o wpływach parlerowskich mówią przede wszystkim sklepienia sieciowe, zachowane w prezbiterium i wspomnianej tu bocznej kaplicy oraz zespół interesujących w niej rzeźb wspornikowych. Charakterystyczne dla szkoły parlerowskiej są tu zarówno popiersia ludzkie jak i motywy zwierzęce (np. Zimorodek w pętli, modny symbol miłości jak najbardziej świeckiej, szczególnie ulubiony przez króla Wacława IV). Właściwie dopiero od tego czasu rozpowszechniają się na Śląsku te po części nowe tematy rzeźby architektonicznej. Do owej parlerowskiej plastyki nawiązują nie tylko detale z Głogówka, ale również występujące w kościołach Byczyny, Namysłowa, Paczkowa, Krapkowic a nawet w wiejskim kościele w Bą- kowie pod Grodkowem. Główną jednak zdobyczą strzechy parlerowskiej jest wypracowanie sklepień sieciowych, które występują w drugiej, najważniejszej grupie budowli szczytowego okresu „śląskiego gotyku” - w kościołach halowych ( na ich czoło wysuwa się zdecydowanie nyski kościół św. Jakuba).

W XVII i XVIII w. Śląsk, w tym i Głogówek, notuje ożywione kontakty kulturalne przede wszystkim z artystami morawskimi.

Obok pierwszych realizacji barokowych aż po czwartą ćwierć XVII w. trwać będą na Śląsku Opolskim tradycje późnego renesansu i manieryzmu, ale do tego stopnia uproszczone, że w rezultacie dające obiekty właściwie bezstylowe. Wynika to nie tylko z konserwatyzmu środowisk lokalnych, ale przede wszystkim z braku dopływu prądów z przodujących ośrodków europejskich. Inicjatyw budowlanych zresztą było niewiele i nie wykazują one większych ambicji artystycznych. Z pewnością, na częściową stagnację nowego stylu w jego początkowym okresie, wpłynęła wojna trzydziestoletnia, której przebieg i następstwa były dla całego Śląska katastrofalne. Po jej zakończeniu przez kilka dziesięcioleci panować będzie artystyczny zastój. W tym przejściowym okresie między renesansem, a barokiem, zwanym manieryzmem, zbudowana zostaje w 1651 r. kaplica św. Antoniego w kościele Franciszkanów w Głogówku. Autorem jej jest morawski budowniczy - Piotr Schiiller z Ołomuńca. Wykazuje ona bardzo skromne cechy barokowe, a ołtarz w niej jest przykładem najpóźniejszej fazy manieryzmu z abstrakcyjną grą form. Jezuickie kolegium w Nysie (z lat 1669-1673) także powstało przy jego udziale.

Spod pędzla Józefa Luxa, morawskiego artysty z Opawy, wyszedł obraz św. Franciszka w ołtarzu głównym kościoła Franciszkanów. W jego malarstwie, do głosu dochodzi nieco schyłkowy manieryzm przejawiający się w deformowaniu ludzkich postaci i w efektach uzyskiwanych dzięki gwałtownym gestom. Jego dziełem są również cztery duże obrazy ewangelistów w kościele w Kietrzu z lat siedemdziesiątych XVIII wieku.

Barok odznaczający się w sztuce przepychem form, bogactwem barw i szczegółów dekoracyjnych, w formie całkowitej i dojrzałej pojawia się na Śląsku u schyłku XVII wieku. Rozprzestrzenił się w wyniku działalności głownie jezuitów oraz nowej fali migracyjnej artystów napływających z Włoch poprzez Wiedeń, Pragę i Ołomuniec, który odegrał zasadniczą rolę w wykształceniu architektury barokowej tego regionu. Zarówno Morawy jak i Śląsk ciążą wyraźnie ku Austrii, która w XVIII w. staje się czołowym ośrokiem życia kulturalnego środkowej Europy. Nie bez znaczenia pozostaje również to, że obydwie krainy przez długi okres czasu związane były politycznie z Austrią, co musiało znaleźć swój wyraz także w stosunkach artystycznych (rolę dominującą zachowuje biskupia Nysa z rzecznikami nowych prądów - jezuitami).

Kiedy barok we Włoszech wygasł, na naszych ziemiach nadal się utrzymuje i rozwija tak, że w drugiej połowie w. XVIII, mimo utworzenia przez Prusy bariery granicznej z Austrią, napływa na Śląsk nowa fala migracyjna. Wtedy do Głogówka przybywają dwaj artyści z Moraw: malarz - Franciszek Antoni Sebastini oraz rzeźbiarz sztukator - Jan Schubert. Dzięki nim, gotycki kościół parafialny bogato ozdobiono malowidłami i stiukami w stylu barokowym.

Sebastini urodzony ok. 1715 r. był „subiektem”, czyli bardziej pomocnikiem niż uczniem F.A. Maulbertscha. Nazywał się początkowo Sebesta, później zitalianizował nazwisko.

Pierwsza datowana jego praca na Śląsku, to po r. 1773 wykonana polichromia w kościele w Maciowakrzu k. Koźla, a dalsze znajdujemy m.in. w Rudach k. Kuźni Raciborskiej, Wysokiej k. Głubczyc, Solcu k. Białej Prudnickiej i Kujawach k. Krapkowic. Największa aktywność malarza przypada na lata 1776-1781. Sebastini pracuje wtedy w Głogówku, z którym zrósł się tak bardzo, że do dziś jeden z domów w rynku zwany jest jego imieniem i trwa o nim pamięć jako o wybitnym artyście, ale nieco lekkomyślnym człowieku.

Wspomniany już wcześniej gotycki kościół p.w. św. Bartłomieja wkrótce po pożarze w 1765 r. otrzymuje nowe wyposażenie wnętrza staraniem ówczesnego proboszcza - prałata Antoniego Borka. Swoją działalność w kościele rozpoczął od typowo reklamowego chwytu: za darmo wykonał dekorację malarską jednej z kaplic kościoła parafialnego. Ta „ofiara” miała mu się jednak niebawem opłacić, ponieważ zamówiono u niego wykonanie polichromii całego wnętrza i suto wynagrodzono. Szeroko zakrojony cykl fresków wypełnia właściwie całe wnętrze trójnawowej bazyliki z dwiema kaplicami oraz kaplicą Oppersorffów. Poświęcony on jest głównie scenom z życia patrona kościoła, św. Bartłomieja. Uzupełnienie dekoracji stanowią girlandy z kwiatów i wazony. Częstym tłem całej kompozycji jest iluzjonistyczna architektura kolumnowa wnętrza świątyni, ożywiona motywem kotary. Do jednych z bardziej interesujących malowideł Sebastiniego należy iluzjonistyczny ołtarz w kaplicy Oppersdorffów. Kolor opisanych malowideł w ogólnym wyrazie jest jasny, pastelowy, w niektórych obrazach z przewagą tonów ciepłych, oranżowych. W głównej kompozycji sklepienia prezbiterium, widoczny jest duży udział tonów szaro-srebrzystych, ożywionych akcentami błękitu w partiach nieba. W sumie, nie występują tu jednak jakieś silniejsze kontrasty kolorystyczne, czy światło cieniowe - cechy rokoka. Wykonane w tej świątyni prace Sebastiniego, należą do najbogatszych zespołów malarskich, jakie wyszły spod pędzla tego artysty.

Widocznie malowidła w kościele parafialnym spodobały się, skoro malarz otrzymał szereg dalszych zamówień, które zrealizował na terenie Głogówka. Do nich zaliczyć należy m.in.: dekorację Domku Loretańskiego w kościele Franciszkanów (retabulum ołtarza, prorocy i sybille, sceny związane z historią Domku Marii) i polichromię kaplicy zamkowej przedstwiającej sceny z życia św. Jana Chrzciciela - patrona Oppersdorffów. W kaplicy na „Glinianej Górce”, po przemalowaniach oryginału (iluzjonistyczny ołtarz), pozostała tylko namiastka jego prac. Poza malarstwem ściennym, Sebastini uprawiał również malarstwo sztalugowe - prawie wszystkie obrazy ołtarzowe w farze i niektóre u Franciszkanów są jego autorstwa. Wnętrze fary i Domek Loretański dają pełne pojęcie o talencie Sebastiniego. Test on u nas pierwszym malarzem, którego można określić jako w pełni rokokowego, a zarazem stał się przodującym artystą epoki i pomimo krótkotrwałego stosunkowo pobytu, wycisnął piętno swej indywidualności na sztuce tego regionu.

Wspaniałym uzupełnieniem malowideł Sebastiniego w kościele farnym jest bogata dekoracja stiukowa, wykonana przez drugiego Morawianina tego okresu, Jana Józefa Schuberta. Jeżeli przyznać mu ołtarz główny w Białej Prudnickiej, to pracowałby już na tym terenie w r. 1773. W latach 1779-1780 współpracował przy wykonaniu wystroju kościoła w Karniowie (Czechy). Biel stiuków i rzeźb o delikatnym, ciepłym zabarwieniu, doskonale harmonizuje z pastelowym kolorem fresków, przydając całości charakterystyczny dla tamtych czasów teatralny efekt.

Schubert jest przede wszystkim współautorem barokizacji kościoła parafialnego w Głogówku oraz autorem części urządzenia kościoła franciszkańskiego. W pracach jego podkreślić należy przede wszystkim umiejętności adaptowania starej architektury dla potrzeb nowej epoki, dla jej gustów i panującej mody. Tego rodzaju praktyka powszechna była w Czechach i właśnie dzięki stiukowi pozwalała radykalnie zmiękczać, zaokrąglać i zacierać rygorystyczną architekturę gotyku. Nie jest on oczywiście wynalazcą, ale bardzo zdolnym naśladowcą, a co najważniejsze - rzeźbiarzem o silnej, indywidualnej wizji. Miękko i płynnie komponuje postacie o wydłużonych proporcjach, o małych, wyidealizowanych głowach, o ruchach zgodnych z architekturą lub ze sprzętami, do których przynależą. Białe, płynnie i po malarsku oddane postacie zdobią ołtarze, chrzcielnice, ambony, konfesjonały i ściany budowli; jedne wyrastają z kluczy arkad, z ornamentów i polichromii, inne balansują na konsolach i gzymsach w otoczeniu aniołów, które zdają się ulatywać w powietrze. Do najlepszych dzieł mistrza należą Adam i Ewa na nadbudowie chrzcielnicy w kościele parafialnym oraz zwieńczenie ambony w kościele franciszkańskim. Wnętrze kościoła parafialnego w Głogówku stanowi niezwykle interesujący przykład łączenia w jednolitą całość dwóch odległych i w zasadzie przeciwstawnych sobie epok: gotyckiej architektury i rokokowej dekoracji. Spółka Sebastini i Schubert przejawiająca się początkowo w wesołym życiu obydwu, szokującym społeczność miasteczka, a zakończona procesem sądowym, była ostatnią na Śląsku Opolskim współpracą twórców, o dwóch rozmaitych specjalnościach i zarazem ostatnią wielką manifestacją baroku, w której dojrzałość twórcza opiera się o wiekową tradycję.

O wpływach czeskich w okolicy Głogówka i całego Śląska świadczy m.in. ogromna popularność św. Jana Nepomucena, którego figury rozsiane są na terenie miasta (park - naroże ratusza - kapliczki) oraz okolicznych wiosek. Tę błyskawiczną „karierę” zawdzięcza on chyba nie tylko temu, że zachował tajemnicę spowiedzi (zginął w 1393 r. w Pradze, zrzucony z mostu Karola IV i utopiony w Wełtawie), za co Kościół go uświęcił i mianował patronem groźnego żywiołu wody. Był również opiekunem mostów.Znajdująca się w parku miejskim figura ufundowana została w 1744 roku przez Mikołaja Trzęsigłowskiego i pierwotnie stała w pobliskich Dzierżysławicach. Do Głogówka przeniesiona została prawdopodobnie na początku XX wieku. Kolumna ustawiona jest na czworobocznym cokole, na ścianach którego znajdują się płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia świętego oraz napis fundacyjny. Postać świętego wpatrzonego w trzymany w ręce krucyfiks, ulegać będzie z biegiem czasu pewnym uproszczeniom, ale z całą pewnością jego postać kojarzy się z ostatnią falą baroku na Śląsku.

Także słownictwo gwarowe Głogówka i okolicy w wielu przypadkach dowodzi swego czesko - morawskiego pochodzenia, np.: dycko (wdycki) - zawsze, dziwoki - dziki, fara - plebania - (kościół parafialny), galoty - spodnie, kazatelnica - ambona, masztalnia -stajnia dla koni, obiadwać - zjeść obiad, ostudny - marudny, statek - duże gospodarstwo rolne, strom - drzewo, szatka - chusta, swaczyna - podwieczorek, szumny - ładny, piękny, mamiczka - matka, taciczek - ojciec.

Od pokoleń, z Głogówka i regionu pielgrzymowano m.in. na Morawy do oddalonego miasteczka o przedwojennej nazwie Zuckmantel, obecnie Zlate Hory - Złote Góry (dojście z przejścia granicznego w Konradowie k. Głuchołaz). Obecnie po powojennej „odwilży”, to pograniczne miejsce kultu Maryjnego (Maria Hilf - MB Wspomożenia Wiernych) na nowo jest odwiedzane przez naszych mieszkańców, którzy kontynuują tradycje przodków. Natomiast w Głogówku coraz częściej spotykamy południowych sąsiadów na tradycyjnych już, comiesięcznych (maj - październik) nabożeństwach związanych z istniejącym tu u Franciszkanów Sanktuarium Matki Boskiej Loretańskiej, kontynuujących również przedwojenne zwyczaje swoich przodków.

Przedstawione przykłady dowodzą, iż w Głogówku (oraz w tej części Śląska) oprócz zawsze ze sobą współistniejących dwóch śląskich kultur: polskiej i niemieckiej, znaczącą rolę w życiu miasta odegrały wpływy czesko - morawskie. Potwierdza to wielokulturowość naszego pogranicza, która jest źródłem bogactwa, a zarazem szansą lepszego jej rozwoju. 

Literatura:

  1. E Königer, „Kunst in Oberschlesien”, Breslau 1938;
  2. T. I. Płazak, „Działalność artystyczna F. A. Sebastiniego na Górnym Śląsku”, Bytom 1967;
  3. T. Chrzanowski, M. Kornecki, „Sztuka Śląska Opolskiego”, Kraków 1974;
  4. T. Chrzanowski, „Głogówek”, Ossolineum 1977;
  5. „Opolski Informator Konserwatorski”, Opole 1981;
  6. Ks. J. Kopiec, „Dzieje Kościoła katolickiego na Śląsku Opolskim”, Opole 1991;
  7. T. Chrzanowski, M. Kornecki, „Katalog Zabytków Sztuki w Polsce”, T. VII, Z. 12, Warszawa 1960;
  8. A. Szyndzielorz, „Czesko - morawskie związki...”, pojawiły się dotychczas w: „Wczoraj, Dzisiaj, Jutro”, Nr. 1-4/98;
  9. „Gość Niedzielny”, Nr. 40 z 1998 r.

Artykuł ukazał się w roczniku głogoweckim "Portret" 2000. Publikacja w Głogówek Online za zgodą TMG. 

Zmieniony: Niedziela, 25 Styczeń 2015 20:06
 
Podobne artykuły: