Głogówek Online
 
21 | 11 | 2017
Karnawałowe ostatki Drukuj
Historia - Artykuły i Opracowania
Autor: Henryka Młynarska   
Sobota, 21 Luty 2009 11:29
Karnawałem zwie się okres zimowych balów, maskarad, pochodów i zabaw. Rozpoczyna się od święta Trzech Króli i kończy w Środę Popielcową. Nazwa pochodzi od włoskiego słowa carnevale (oznaczającego wóz w kształcie okrętu, którego używano w czasie procesji świątecznych ku czci Dionizosa Starożytni Grecyi Rzymianie przedstawiali Boga wina w otoczeniu wesołego, hałaśliwego orszaku bachautek, satyrów i nimf. Dionizje obchodzono najczęściej w końcu grudnia, kiedy to otwierano naczynia z młodym winem.

Widowiskowe zabawy, pochody przebierańców i różnorodne zwyczaje ludowe przetrwały do dziś także na północy Europy. Na Śląsku okres karnawału zwano mięsapustem albo zapustem. Wśród zwyczajów popularne były babski comber, wodzenie niedźwiedzia, pogrzeb basa, zabijanie koguta. Punktem kuluminacyjnym karnawału były i są tzw. Ostatki. Rozpoczynały się właściwie już w tłusty czwartek i charakterystyczne dla niego było spożywanie tłustych posiłków. Przede wszystkim pieczono kraple czyli pączki.

Moja [...] mama z rozrzewnieniem wspominała przedwojenne karnawałowe uciechy. Były one może skromniejsze, ale radosne i tak wyczekiwane. Pozwalały oderwać się od szarej codzienności i trudów. Każda firma organizowała dla swoich pracowników bale maskowe, nawet dla biednych urządzano tzw. „Lumpenball”. Zimy były srogie, śniegu wiele – sprzyjało to kuligowym szaleństwom, w czasie których dorośli pili grzane wino. Obowiązkowo zabawić się trzeba było, gdy nadszedł „Rosenmontag”. Tego dnia w radiu słychać było tylko wesołe, karnawałowe melodie. Na zabawie tancerze nosili papierowe róże na ubraniach albo we włosach. W menu przeważały tłuste potrawy, obowiązkowo sałatka ziemniaczana, gorące kiełbaski, śląskie kołacze, pączki i chrust.

Jeśli chodzi o trunki to przedwojenny Oberglogau miał się czym pochwalić. Liczne restauracje, hotele, kawiarnie, winiarnie (np. „Weinhaus zum Stadtwappen”) oferowały swoim gościom szeroki asortyment piw i win. Dumą miasta była Fabryka Likierów i Win Emanuela Reissa. Zajmowała się produkcją i handlem. Sprowadzała najlepsze gatunki win (Rhein-, Moßel-, Ungar-, Rot-, u. Südweine).

Fabryka już nie istnieje, pozostało kilka pamiątek, fotografie, puste retorty szklane, butle, skrzynie z glinianymi butelkami w których przechowywano trunki. Zebrałam je w szkolnej Izbie Śląskiej i ze wzruszeniem pokazuję swoim uczniom kilkadziesiąt papierowych etykiet z nazwami alkoholi. Ktoś nie zdążył je nakleić, bo zawierucha wojenna wszystko zniszczyła. Na tych pamiątkach z przeszłości widnieją herby naszego miasta. Cząstka historii...

„Oberglogauer Tröpfchen – Tafel Feinster Likör“ już nie tylko na papierze i we wspomnieniach istnieje, a współcześni mieszkańcy Głogówka już przygotowują stroje na karnawałowe ostatki. Będą się bawić do północy, rano narzekać na „kaca”, a potem już tylko pozostanie posypać głowę popiołem i czekać kolejnych świąt. 
Zmieniony: Sobota, 21 Luty 2009 11:36
 
Podobne artykuły: