Głogówek Online
 
26 | 05 | 2017
Idymy na ponć Drukuj
Historia - Artykuły i Opracowania
Autor: Henryka Młynarska   
Niedziela, 14 Grudzień 2008 11:02

Przedwojenni pątnicy głogóweccy - WambierzyceJuż w starożytności  ludzie pielgrzymowali do słynnych świątyń w Grecji, Egipcie, Azji a  chrześcijanie od IV wieku do Ziemi Świętej. W człowieku od zarania jego dziejów drzemie nieprzeparta chęć wędrowania… Różne są  motywacje tych peregrynacji. Jedną z nich jest potrzeba leczenia ducha poprzez wyrzeczenia i umartwienia.

Idymy na ponć… tak mawiali śląscy pątnicy, kiedy zbliżał się czas pielgrzymowania do miejsc kultu religijnego. Z wiarą w cudowne skutki modlitw wędrowali do Częstochowy, Piekar Śląskich, Warty, Wambierzyc, Barda Śląskiego, na Górę Św. Anny. Te pobożne tradycje nadal się kultywuje.  Sanktuaria  przez cały rok nawiedzane są przez wiernych i turystów, jednak w okresie wielkich świąt tłumy pątników wypełniają te miejscowości. Przed cudowną XVII wieczną figurką Św. Anny Samotrzeciej na Górze jej imienia, 26 lipca pątnicy modlitwą i nabożnym śpiewem radośnie uczestniczą w uroczystościach odpustowych. Starszych cieszy fakt, że młodzież pod opieką swoich szkolnych katechetów nawiedza to szczególne miejsce. Ojcowie franciszkanie zachęcają młodych do udziału w rekolekcjach, Spotkaniach Młodych, koncertach muzyki religijnej. A wszystko na chwałę Bożą. Mieszkanka Biedrzychowic - Joanna Schier z rozrzewnieniem wspomina pątnicze wyprawy na Annaberg „Współcześni pielgrzymi mają zapewnione wygody i udogodnienia, których dawniej nie było. Nigdy nie zapomnę czasów, gdy moja starka i ciotki Salomea, Marii i Martha zabierały mnie na odpust. Byłam dzieckiem, więc siedziałam w wiklinowym koszyku zawieszonym na rowerze, starsi szli pieszo, bez obuwia, wkładano je dopiero przed wejściem do sanktuarium. Wcześniej trzeba było umyć się w strumyku, którego zimna woda mnie przerażała, a dorośli wierzyli w jej cudowną moc. W czasie wędrówki jadało się postny chleb, jaja i ,,zistę, troskliwie przechowywaną w specjalnych foremkach zwanych ,,melonkami”.  Było upalnie, bolały nogi, ale serca pełne wiary w sens tej pokutnej podróży. Nigdy nie zapomnę smaku słodyczy kupionych w odpustowych budach, a były to: kokosowe ,,Schneefloki”, czarna lukrecja i ,,kolebeczki-cukrowe laleczki” tzw. ,,Zuckerpuppy”.              

Pątnicy częstochowscy ksiądz Dydek i grupa z Głogówka 1952 rDzisiejsze jarmarczne sklepiki też wabią dzieci, słodycze zastąpiono częściowo zabawkami z komiksów i filmów. Dorośli tak jak dawniej  kupują dewocjonalia, które są pamiątką z pielgrzymki. Współcześni wierni podróżują luksusowymi autobusami, śpią w wygodnych hotelach, nie zawsze podejmują posty, ale czują potrzebę peregrynowania do miejsc uważanych za święte. W czasie lipcowego odpustu śląscy pątnicy powtórzą: „Niech się co chce zy mną dzieje, w Tobie Święta Anno mom nadzieję”. A w sierpniu uklękną przed ikoną naszej ziemi, śpiewając: „Częstochowska Czarna Madonno, rzykej za nami”.  

Zmieniony: Niedziela, 14 Grudzień 2008 11:14
 
Podobne artykuły: