Głogówek Online
 
21 | 09 | 2017
Radziecka cela w głogóweckiej piwnicy Drukuj
Historia - Artykuły i Opracowania
Autor: Henryka Młynarska   
Poniedziałek, 10 Marzec 2008 09:30

Judasz i numer
Marcowe, słotne dni kojarzą się starszym mieszkańcom Głogówka i okolic ze smutnym, pełnym niepewności i grozy czasem ucieczki przed „wyzwolicielami” ziem zachodnich. Niejedna rodzina brała swój dobytek i na wozach opuszczała rodzinny dom, by uniknąć okrucieństwa frontu. Niektórym udało się wydostać z zacieśniającego się kotła wojennych działań, inni nie mieli tego szczęścia. Musieli pozostać tu przyjmując swój los.

Operacja wiślańsko – odrzańska Armii Czerwonej rozpoczęła się 12 stycznia 1945 r. Front przesuwał się szybko, a jeszcze szybciej informacja o tym, jakie metody walki stosują czerwonoarmiści. Wśród rodzimej ludności rozpoczęły się przygotowania do ewakuacji, która została zarządzona bardzo późno. Ostra zima, pośpiech i lęk utrudniały realizacje wyjazdów. Pociągnęło to za sobą wiele ofiar. W czasie okupacji radzieckiej w Głogówku z rozkazu „nowych” władz wybrane domy zamieniono na komendantury wojskowe. Ważnym punktem stały się te budynki, które znajdowały się na obrzeżach miasta.

Krata
Dom przy ulicy Bończyka, który zamieszkiwały rodziny głogóweckich kolejarzy stał się kwaterą dla żołnierzy radzieckich. Jego położenie odgrywało ważną rolę: blisko węzła kolejowego, przy samym wjeździe do miasta. Ułatwiało to kontrolę nad podróżnymi i przypadkowymi przechodniami. Świadkowie tamtych zdarzeń do dziś pamiętają komendy w języku rosyjskim oraz niecne metody „strażników”, którzy zmuszali ich do płacenia „mandatów”. Były nimi przede wszystkim zegarki oraz rowery. Tych ostatnich zgromadzono tyle, ze przydomowy ogródek nie mógł ich pomieścić.

- Nieraz słyszałem jak ruscy żołnierze mówili do zatrzymanych: „Dawaj czasy!” – wspomina jeden z mieszkańców domu. Opowiada o tym chętnie, ale nie chce, by jego nazwisko wiązać z tamta sprawą. Do dziś pozostał lęk i uraz. Widział przecież niejedno. 

Drzwi celi
Chociaż od zakończenia wojny minęło wiele lat, pozostały niezatarte wspomnienia i ślady po radzieckich kwatermistrzach. W piwnicy domu znajduje się pomieszczenie, które w tamtych okrutnych czasach pełniło funkcję aresztu. Jeszcze dzisiaj budzi ono strach. Z  zewnątrz uwagę zwracają metalowe płyty, zamontowane na piwnicznych oknach, które skutecznie odcinały dostęp światła do środka. Celę aresztu zamykały potężne, metalowe drzwi z judaszem i numerem 1243. Takie, jak oglądamy w muzeach obozów zagłady lub bunkrach wojennych. Nietrudno wyobrazić sobie, co czuł człowiek uwięziony w takim miejscu. O tamtych dniach grozy niechętnie dziś opowiadają ci, którzy je przeżyli.

Zmieniły się czasy, lokatorzy domu, a drzwi pozostały jako milczący świadek ludzkiego cierpienia.

Zmieniony: Sobota, 29 Listopad 2008 20:08
 
Podobne artykuły: