Głogówek Online
 
23 | 08 | 2017
Jaś i chłopaki co już nie płaczą (fragmenty) Drukuj
Ziemia Głogówecka - Literatura
Autor: Elżbieta Dziewońska   
Wtorek, 14 Sierpień 2007 00:56

Zamiast wstępu

Czytanie książek nie jest moim ulubionym zajęciem, ale mama uważa, że mam czytać i już. Próbuje mnie zachęcać. Jest bibliotekarką i przynosi z pracy różne książki, najczęściej stare i brzydkie, bez ilustracji. Może były one ciekawe dla chłopaków kiedy mama była mała, a mnie jakoś nie obchodzą losy harcerzy, bo żadnego prawdziwego nie znam. Trochę śmieszył mnie „Tytus, Romek i A’Tomek”. Ale tylko trochę. Dopiero gdy dostałem książki z przygodami Mikołajka, które napisali i śmiesznie ilustrowali Sempé i Gościnny, dałem się przekonać. Czytanie może być przyjemne. Ale się naśmiałem. Najbardziej rozśmieszyło mnie, kiedy tato Mikołajka i ojcowie jego kolegów rozegrali mecz zamiast chłopaków. Wyobraziłem sobie jak byłoby wesoło, gdyby tata Kuby, Dawida, Piotrka, Rafała i mój, wyszli w krótkich spodenkach na boisko. Byłaby niezła zabawa!

Mam bardzo brzydki charakter pisma i rodzice ciągle marudzą żeby coś pisać, to może opiszę kilka zdarzeń domowych. Na pamiątkę.

Rodzinkę mam zwyczajną. Mama, tata, ja i siostra Asia, którą czasami lubię, ale jak mi działa na nerwy, to muszę jej przylać. Mama zawsze pociesza tego, kto bardziej oberwie, czyli zazwyczaj mnie, choć ostatnio uczciwie powiedziałem, by poszła uspokoić Asię, bo przecież wiedziałem, że dostała mocniej.

Pani jest kochana

Nasza pani urodziła dziewczynkę i to akurat wtedy, gdy chcieliśmy jej zanieść prezent na pożegnanie, bo od przyszłego roku już kto inny będzie naszym wychowawcą. Musieliśmy poczekać kilka dni, aż pani wróci ze szpitala i poszliśmy. Mieliśmy przygotowane ładne wierszyki i piosenki. Pani aż się popłakała, choć właściwie nie wiem czemu, bo to było raczej śmieszne. Mała dziewczynka grzecznie spała, choć moja mama bardzo się martwiła co to będzie i jak pomieścimy się u pani całą klasą. Ale pani ma duże mieszkanie.

Kupiliśmy w prezencie duży wazon, największy jaki był w sklepie, taki granatowy, jak lubi. Niech pani wie, że bardzo ją kochamy. Wazon chyba tak  szybko nie zamieni się w małe szkiełka. Dziewczynka grzecznie leży, a Mikołaj nie interesował się nim.

Mój dom

Zrobiłem sobie dokładny plan dnia, rzadko go przestrzegam, ale czasami gdy nie mam pomysłu co robić, zaglądam na plan i łatwiej się zdecydować na jakieś zajęcia. No i jeszcze muszę pilnować czasu, żeby nie przegapić ważnych programów w telewizji. Bo oglądam nie tylko filmy, ale i różne ciekawe  programy, najchętniej przyrodnicze. Potem lubię przepytywać rodziców, bo często okazuje się, że wiem więcej od nich. Mama śmieje się, że jak byli mali to nie było takich filmów. Niech jej będzie, a ja wiem, że na pewno zapomniała i nie chce się przyznać. Z tatą jest gorzej, bo on dużo wie i to o różnych dziwnych sprawach. Pamięta  nazwiska mistrzów olimpijskich sprzed wielu lat, albo składy drużyn piłkarskich. Ja w tych co dzisiaj grają, z trudem się orientuję. A już o samochodach to wie wszystko.

Niespodzianki mamy

Mama ma różne szalone pomysły. Zaczęła wychodzić w soboty z domu, bo nie może sobie z nami poradzić. Musieliśmy zostawać sami, ale było nam dobrze, bo wreszcie mogliśmy oglądać telewizję i robić na co mieliśmy ochotę. Tylko ciężko było zrozumieć jak te panie mogą tak długo siedzieć i rozmawiać jak radzić sobie z grzecznymi dziećmi, czyli nami. Bo my jesteśmy raczej w porządku. Ale czegoś tam mama się nauczyła. Mniej ostatnio na nas krzyczy, a ja najbardziej nie lubię jak mama wrzeszczy. Słuch mam niezły, a po co wszyscy sąsiedzi mają wiedzieć, że znowu nie posprzątałem ubrania. Przecież można mi wszystko wytłumaczyć. Rozumu też mi ponoć nie brak, wiem, bo podsłuchuję rozmowy nauczycielek.

Czasami mama tak dużo mówi, że ja nie wszystko rozumiem. A potem jak zrobię tylko to co pojąłem, jest awantura. Wolę jak mama wydaje krótkie polecenia, jak: buty, albo: światło. Nie jestem już małym dzieckiem, by nie wiedzieć, że światło po wyjściu z łazienki trzeba gasić bo i tak wydajemy dużo pieniędzy, albo buty układać na półce, bo nie można wejść do domu.

Najbardziej z eksperymentów mamy, podobała mi się tygodniowa kolejka mycia. Kłóciliśmy się z siostrą ciągle, kto ma pierwszy wieczorem się myć. Było dużo hałasu, mogłem jej przyłożyć od czasu do czasu,  dopóki mama nie ustaliła z nami w jakie dni kto się myje. Wypisała na kartce, my podpisaliśmy, i był święty spokój, dla rodziców, ale nie dla nas.

Kartka za to nie bardzo pomogła przy ustaleniu kolejki do sprzątania, ciągle żyjemy w bałaganie, ale mama mówi, że to nasz bałagan i musimy tylko zamykać drzwi, żeby nie robić jej wstydu jak ktoś niespodziewanie wejdzie do domu.

W szkole

Z chłopakami z klasy tworzymy niezłą drużynę piłkarską. Kuba dobrze strzela gole, ja stoję na bramce, wolę to od biegania po boisku. Bronię skutecznie. Mamy porządne koszulki, korki, a przede wszystkim jesteśmy zorganizowani. W szkole większość kolegów nie ma z nami szans. Dopiero o dwa lata starsi dokopali nam 5:0, ale oni trenują w klubie. Nam czasami pomaga tata Kuby, sam był piłkarzem. Szkoda, że nie ma więcej czasu, zrobiłby z nas dobrych zawodników.

Moi koledzy

Najdłużej znamy się z Kubą. Poznaliśmy się w parku na huśtawkach, potem razem chodziliśmy na długie spacery za miasto, na łąki, do lasu.

Potem łaziliśmy po krzakach i zbieraliśmy różne robale. Kiedyś po deszczu, w piaskownicy, zrobiliśmy staw z żabami. Nałapaliśmy ich ze dwadzieścia i pływały sobie w naszym stawku w piaskownicy. Było super. Ale nasze mamy nie cieszyły się z nami, miały takie śmieszne miny na widok tylu żabek.

Już znudziło mi się trochę to pisanie, a ciągle dzieje się coś ciekawego. Zrobię sobie przerwę, może kiedyś dopiszę ciąg dalszy.

Opowieść zdobyła nagrodę Marszałka opolskiego Sejmiku Wojewódzkiego w konkursie literackim „Krajobrazy słowa” 2000. Tekst został opublikowany w Roczniku Głogóweckim 2001. Publikacja w Głogówek Online za zgodą TMG .

Zmieniony: Wtorek, 17 Marzec 2009 23:32