Głogówek Online
 
23 | 04 | 2017
Nasi podróżnicy wrócili z Uzbekistanu i Tadżykistanu! Drukuj
Ziemia Głogówecka - Artykuły i Felietony
Autor: Małgorzata Wójcicka-Rosińska   
Wtorek, 28 Październik 2014 08:51

Po raz kolejny głogóweccy podróżnicy – Rafał Sierecki i Adam Fidot wyruszyli w tym roku w podróż swoją 30- letnią Ładą Nivą. Tym razem do Uzbekistanu i Tadżykistanu. Celem podróży było przejechanie drugą najwyżej położoną drogą na świecie- Traktem Pamirskim. Globtroterzy wyruszyli 18 sierpnia, wrócili do Głogówka 26 września.

Trasa podróży wiodła przez: Polskę, Białoruś, Rosję, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan (przez kilka dni jechali wzdłuż granicy z Afganistanem - Traktem Pamirskim), Kirgistan. Wracali przez: Kazachstan, Rosję, Białoruś.

Grupa Wyprawowa HoryzontGrupa Wyprawowa HoryzontGrupa Wyprawowa Horyzont

Leciwa Łada Niva poradziła sobie z daleką trasą bardzo dobrze. W sumie podróżnicy przejechali 14200km, siedem razy zdarzyły się podczas drogi awarie samochodu. Nie jest to wiele, biorąc pod uwagę jakość tamtejszych dróg. Zdarzają się na nich nawet metrowe dziury. Trzy raz w Ładzie zepsuły się amortyzatory, raz urwał się wahacz, raz zerwała się skrzynia biegów. Za każdym razem auto naprawiane było przy pomocy spawarki, którą można znaleźć w każdej wiosce. Przy takim stanie dróg, raz na parę godzin najczęściej wpada się w dziurę. Drogi wyrównywane są po zimie spychaczami. Pozostawiają one jednak na nawierzchni ślady po gąsienicach, tworzy się tzw. tarka na drodze. Kiedy jedzie się po takiej „tarce” można liczyć się z tym, że odpaść może praktycznie wszystko, np. radio lub głośniki. Ze względu na te „specyficzne” warunki drogowe, w ciągu dnia można przejechać jedynie kilkadziesiąt kilometrów.

Głogóweccy podróżnicy najbardziej obawiali się o silnik Łady podczas jazdy na dużych wysokościach. Jeździli powoli i na włączonym reduktorze, dzięki czemu jakoś sobie poradzili.

Ciekawostką jest, że w całym Uzbekistanie na stacjach benzynowych nie ma … benzyny. Stacja jest czynna, pracuje tam pełna obsługa, jedynie nie ma najważniejszego – benzyny. Można ją jednak dostać… w każdym domu.

Kolejną ważną sprawą jest ograniczenie podróży czasem wizy. Trudno przejechać szybciej tak duże odległości, nasi podróżnicy jakoś się zmieścili w terminie określonym w pozwoleniu. Nie było to jednak proste.

Biorąc pod uwagę, że w ciągu dnia panują tam upały nawet do 50’ C, podróżowanie było bardzo męczące. Wieczorem podróżnicy szukali noclegu. Spali w namiotach, ubrani często w dwa swetry, dwie pary spodni, wchodzili w dwa śpiwory. Nocą temperatury spadały poniżej zera. Tak duże skoki temperatury były zatem dodatkowym utrudnieniem. Kolejną atrakcją nocy były odwiedziny … wielbłądów, jaków czy koni. Zbliżały się one z zaciekawieniem do namiotów, nie były jednak agresywne. Nie zdarzyły się także głogówczanom jakieś nieprzyjemne incydenty ze strony autochtonów. Spotkali się za to z wieloma gestami sympatii.    

Podróżnicy planują zorganizować spotkanie w MGOK w Głogówku, najprawdopodobniej odbędzie się ono w listopadzie. Będą opowiadać o wielu jeszcze innych przygodach związanych z ich ostatnia podróżą. Zapewniają, że spotkali się z ogromną życzliwością muzułmanów, wszędzie gościli ich bardzo serdecznie. Globtroterzy przekonują także, że Polska to bardzo bogaty kraj. Dlaczego? Przekonacie się państwo na spotkaniu. Zapraszamy.

 

Zmieniony: Wtorek, 28 Październik 2014 09:12